Wczorajszej nocy doszło do sporej niespodzianki, której sprawcami byli koszykarze Seton Hall. To właśnie oni pokonali 64:61 Pittsburgh, wygrywając drugi mecz z rzędu w bardzo silnej konferencji Big East.
Herb Pope, który miał 19 punktów i dziewięć zbiórek poprowadził swój zespół do zaskakującej wygranej nad Pittsburghiem. Owe zwycięstwo robi jeszcze większe wrażenie, bowiem najlepszy zawodnik i lider Pirates Jeremy Hazell rozegrał jedno z najgorszych spotkań w sezonie - zdobył tylko dziewięc punktów grając 16 minut, a powodem były problemy z przewinieniami osobistymi.
- Dla nas to zwycięstwo pokazuje tylko jak dobrzy jesteśmy, zwłaszcza że Hazell większość meczu spędził na ławce. Jesteśmy zespołem, który może wygrywać na różne sposoby. By pokonać Louisville rzuciliśmy ponad 80 punktów, dziś starczyło niewiele ponad 60 - cieszył się po meczu trener Bobby Gonzalez.