Polub nas na facebooku:    
Akademickie Spory – spotkania na lotniskowcu

Zapewne większość z Was już zapomniała, że w tym sezonie rozgryzanych zostało kilka spotkań na lotniskowcach, a przynajmniej tak było zaplanowane. My jednak o tym wciąż pamiętamy i w kolejnym cyklu Akademickich Sporów wspólnie z Sebastianem Hetmanem postanowiliśmy porozmawiać o sensie kontynuowania tego typu meczów.

Kosi: Bezsprzecznie zeszłoroczny, pierwszy mecz rozgrywany na lotniskowcu pomiędzy Michigan State, a North Carolina okazał się ogromnym sukcesem. Praktycznie we wszystkich mediach zajmujących się koszykówką i to w każdym wydaniu mogliśmy przeczytać o tym wydarzeniu, a obecność prezydenta USA dodatkowo wzbudziła zainteresowanie w innych miejscach. W tym sezonie postanowiono więc pójść o krok dalej i zorganizowano trzy takie mecze – Florida z Georgetown w Jacksonville, Ohio State z Marquette w Charleston i San Diego State z Syracuse w San Diego. Pierwszy został przerwany po 20 minutach gry, drugi w ogóle się nie odbył, a trzeci przełożono z piątku na niedziele. Powód to oczywiście zła sytuacja pogodowa, a głównie zbyt duża wilgotność powietrza. W rezultacie zamiast trzech spotkań obejrzeliśmy tylko półtora i to też wcale nie najlepszych widowisk. Automatycznie rodzi się więc pytanie, czy jest sens kontynuowania tej tradycji?

Seba: Dla Amerykanów liczy się głównie patriotyzm. Myślę, że w takiej kwestii jest to bardzo fajna opcja dla tych wszystkich żołnierzy, weteranów, młodych rekrutów. Sport przecież jednoczy ludzi. Pod względem widowiska ubiegłoroczny mecz UNC z Michigan State wypadł fajnie, ale np. tegoroczne spotkanie San Diego State z Syracuse nie było miłe dla oka. Świecące słońce uderzało w graczy, raziło i na streamach też to nie wyglądało ciekawie. Pod względem społecznościowym takie spotkania mają sens, ale nawet przy wzorowej organizacji psikusa może sprawić pogoda. Nie jestem na „nie”. Zawsze fajnie obejrzeć coś innego.

Kosi: Sam pomysł rozegrania meczu na lotniskowcu był świetny, ale pojawiające się wątpliwości są bardzo zrozumiałe. Przede wszystkim należy lepiej dobierać czas oraz miejsce rozgrywania spotkań, by pogoda odgrywała, jak najmniejszą role. Z jednej strony w odwołanych meczach przeszkadzała zbyt wysoka wilgotność, a z drugiej w rozegranym spotkaniu zbyt dużo do powiedzenia miało słońce. Planując mecz z kilkunasto-miesięcznym wyprzedzeniem nierealne jest przewidzenie pogody i chyba czas najwyższy wrócić „pod dach”. Nie oznacza, to jednak rezygnacje z nietypowego celebrowania Dnia Weterana, a raczej poszukanie innych rozwiązań. Bardzo dobrym pomysłem okazał się mecz w amerykańskiej bazie wojskowej na terenie Niemiec i chyba właśnie w tym kierunku powinno to wszystko pójść.

Seba: Dokładnie. Absolutnie nie należy rezygnować z pomysłów i Dzień Weterana jest fajnie „okraszony” grą studentów na najwyższym poziomie. Bazy wojskowe są dobrym miejsce, szczególnie te w Europie, gdzie amerykańscy żołnierze nie mają zbyt wielu rozrywek i wykonują sumiennie swoją pracę. Poza tym nawet Duke Blue Devils przed starem sezonu odwiedzili Fort Bragg i zaprezentowali się podczas treningu. Opcje poza USA uatrakcyjnią zawodnikom przygotowania do sezonu i można rozpatrywać to tak, że deklarujący się uniwerek, posiadający w składzie obcokrajowca jedzie właśnie do jego kraju. Tak było w przypadku UConn, gdzie grają Niels Giffey, Enosh Wolf i Leon Tolksdorf (wszyscy pochodzący z Berlina).

Kosi I tu chyba po raz pierwszy się zgadzamy. Jest zbyt wiele różnych możliwości rozgrywania spotkań w ciekawych miejscach, i to nie koniecznie na świeżym powietrzu, by stawiać tylko na mecze na lotniskowcach. Jestem w stanie przyjąć jedno takie spotkanie na sezon, bo też ewentualne jego odwołania nie będzie większą sensacją, ale więcej to już przesada. Jeśli tylko wnioski zostaną wyciągnięte za rok wszystko powinno wyglądać zdecydowanie lepiej.

Kosi
18.11.2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl