Polub nas na facebooku:    
Baylor Bears Mistrzami NCAA 2021

Minął już prawie tydzień, emocje opadły, więc można na spokojnie podsumować ten niezwykły finał. Choć równie dobrze możemy przyjąć, że jestem spóźniony.

Co się wydarzyło?

Podobnie, jak w półfinałach z Houston gracze Baylor zaczęli od mocnego i agresywnego nacisku na rozgrywających rywali, co może nie zaskoczyło Zags, ale na pewno mocno przeszkodziło w złapaniu prawidłowego rytmu gry. Niepotrzebne błędy, straty, a dodatkowo szybkie dwa faule Jalena Suggsa spowodowały pierwsze kłopoty Bulldogs, które dodatkowo spotęgowała skuteczność 5/5 z dystansu na starcie spotkania Bears i zanim finał zdążył się rozkręcić przewaga Baylor urosła niemal do 20 oczek. Dopiero zmiana obrony na strefę przez trenera Marka Fewa oraz powrót na boisko Suggsa minimalnie zmieniły obraz gry i do przerwy udało się zniwelować różnicę do 10 punktów. I gdy wydawało się, że Gonzaga w drugiej odsłonie zacznie odrabiać straty zmiany taktyczne na strefę rywali wprowadzone przez coacha Drew pozwoliły na odskoczenie na bezpieczną kilkunastopunktową przewagę, którą udało się utrzymać do końca meczu.

Czy Gonzaga zawiodła?

Z jednej strony trochę tak, bo wszyscy liczyli na ten perfekcyjny sezon, ale patrząc na sam finał, to choć zagrali słabiej niż zazwyczaj, to nie było to jakieś fatalne spotkanie w ich wykonaniu. Oczywiście biorąc pod uwagę dobrą postawę Baylor po obu stronach boiska na przegraną złożyło się kilka rzeczy:
– 8 strat Zags i aż 9 zbiórek w ataku Bears w pierwszej połowie spowodowały oddanie o aż 16 rzutów z gry mniej
– 29,4% za trzy (5/17), przy średniej z sezonu na poziomie 36,8%
– wyraźnie słabszy mecz czołowego punktującego Gonzagi w Turnieju Drew Timme’go (12 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, ale też 5 strat i znowu problemy z faulami), który przecież tak świetnie radził sobie przeciwko teoretycznie dużo lepszym wysokim defensorom z innych ekip
– wąska, 7-osobowa rotacja w Final Four. W spotkaniu z UCLA, który trwał 45 minut rezerwowi Bulldogs rozegrali 19 minut, a dwa dni później 23 minuty, ale wymuszone przez kłopoty z przewinieniami

I znowu pojawiły się głosy wśród niedzielnych fanów, że Gonzaga przereklamowana i sobie nabija zwycięstwa w słabej konferencji, co oczywiście jest nieprawdą, bo wystarczy spojrzeć na różne strony z zaawansowanymi statystykami, by zauważyć, że tak silnej ekipy nie mieli nigdy. Lub jak kto woli skupić się na samych wynikach turniejowych z ostatnich lat, czyli drugi finał NCAA na przestrzeni ostatnich 5 oraz sześć kolejnych awansów do Sweet 16, czym mogą pochwalić się tylko takie programy jak Kentucky, Duke czy North Carolina. Można napisać, że w tym roku zabrakło tylko tej kropki nad i.

Czy nie doceniliśmy Baylor?

Skupiając się na samym meczu, pomimo poziomu rywala zawodnicy Bears zagrali zgodnie ze wszystkimi swoimi założeniami taktycznymi na przestrzeni całego sezonu. Zaczynając od wymuszania strat i błędów rywali, co nie było trudne posiadając czterech, co najmniej solidnych obwodowych defensorów do agresywnej obrony przez całe spotkanie. Przechodząc przez wygrywanie rywalizacji na atakowanej tablicy (16 do 5 w finale), gdzie ogromną różnicę zrobił Mark Vital samemu zgarniając aż 8 takich piłek. I wreszcie kończąc na bardzo dobrej skuteczności za trzy (10/23, czyli 43,5%), jak przystało na najlepiej rzucając ekipę z dystansu w NCAA (41,3%).

Więc dlaczego większość stawiała na Zags? Niemal każda z drużyn miała swoje pauzy spowodowane wirusem. Jedni narzucone przez uczelnie, ze względu na sytuacje w innych dyscyplinach, drudzy mieli pojedyncze przypadki w sztabie, czy zespole, a kolejni podobnie jak u Baylor, gdzie kilku zawodników faktycznie było chorych na covid (mówi się o około 7 graczach). Biorąc pod uwagę fakt, że sytuacja przytrafiła się w lutym, czyli gdy rozgrywki powoli zmierzały ku najważniejszej części i po kilkunastu dniach przerwy trzeba było nadrobić terminarz czasu na regeneracje i powrót do formy było niewiele. Nie dziwi więc widoczna gorsza dyspozycja, pierwsze problemy i porażki (Bears przed pauzą również byli niepokonani). I teraz możemy tylko pogdybać. Z różnych doniesień wynika, że od zakończeniu pauzy do przylotu na Turniej NCAA do Indianapolis podopieczni Scotta Drew oprócz rzutówek i spotkań mieli tylko jeden prawdziwy trening.

I teraz możemy sobie tylko pomarzyć, że w finale mogliśmy mieć dwie drużyny bez porażki.

Kosi
11.04.2021

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl