Polub nas na facebooku:    
NCAA Tournament: Faworyci górą

Za nami drugi dzień rozgrywek Sweet 16 i tym razem odbyło się bez niespodzianek, a we wszystkie mecze wygrały wyżej rozstawione drużyny. Zwycięstwa łatwo im jednak nie przyszły, a nawet doczekaliśmy się pierwszej dogrywki w Turnieju. Nie brakowało też dobrej obrony, czy świetnej ofensywy, a w jednej parze padła też pierwsza setka. Poniżej opisy wszystkich spotkań z nocy:

#3 Baylor vs. #10 Xavier 75:70

Eksperci byli zgodni i największą przewagą Baylor miał być atletyzm poszczególnych graczy. Niewiele drużyn w kraju może pochwalić się tyloma wszechstronnymi i dobrze poruszającymi się po parkiecie skrzydłowymi. Problemem miało być jednak ich odpowiednie wykorzystanie oraz odkrycie potencjału drzemiącego w zespole. Bears w sezonie mieli z tym problem wielokrotnie, ale po kilku minutach tego meczu wydawało się, że tym razem będzie inaczej. Gracze Baylor świetnie rozpoczęli spotkanie, a zaskoczeni tym faktem zawodnicy Xavier popełniali proste błędy i nim się spostrzegli przegrywali już 4:22.

Wydawało się, że jeszcze kilka akcji i będzie po meczu, jednak Musketeers w porę zdążyli się opanować zwalniając tempo i ograniczając poczynania Bears. Dodatkowo w 14 minucie meczu drugi faul popełnił Perry Jones, który w odróżnienie od poprzednich spotkań Turnieju ten mecz zaczął dużo agresywnie i był widoczny po obu stronach parkietu. W tym momencie zespół Baylor prowadził jeszcze 16 oczkami, ale kilka minut później ich przewaga zmalała do 4 punktów. Nieobecność lidera Bears bardzo dobrze wykorzystał Kenny Frease, który szybko zdobył 8 punktów w znaczący sposób przyczyniając się do odrobienia strat.

Przed przerwą rzutem z dystansu popisał się jeszcze Pierre Jackson, więc na drugą połowę gracze Baylor wychodzili prowadząc 36:29. W drugiej odsłonie wciąż utrzymywała się kilku punktowa różnica punktów, a kosz rywali co chwilę urwać próbował Quincy Acy. 10 minut przed końcem dobry fragment ponownie zaliczył Perry Jones w różnoraki sposób zdobywając 6 kolejnych punktów dla swojej drużyny.

Dwie minuty przed końcem przy 10 punktowym prowadzeniu rywali do odrabiania strat ruszyli gracze Musketeers. Najpierw pierwszy celny rzut z dystansu oddał Justin Martin, a następnie po akcji 2+1 Tu Holloway, dołożył kolejne takie trafienie. Warto tu odnotować, że przez 38 minut meczu zawodnicy Xavier za trzy na 11 prób nie trafili ani razu. Gdy kolejnych 5 punktów dodał Tu Holloway, trafiając swoją pierwszą trójkę w meczu na tablicy widniał wynik 68:71. Do końca meczu pozostało już tylko 23 sekundy, a graczom Musketeers nie pozostało nic innego niż faulowanie. Niestety dla nich piłka trafiła do najlepszego strzelca Brady’ego Heslipa, który w ostatnich sekundach się nie pomylił i trafiając 4/4 z linii ustalił wynik meczu na 70:75.

Przez 10 pierwszych minut spotkania mieliśmy okazje zobaczyć na co naprawdę stać zespół Baylor. W kolejnych 30 minutach zagrali tak jak w całym sezonie, w straszny sposób męcząc się w ofensywie. Wprawdzie rozgrywający Pierre Jackson zakończył spotkanie z 16 puntami i 10 asystami, ale zapisał też na swoim koncie 3 straty większość popełniając w samej końcówce. Świetny mecz rozegrał Quincy Acy notując 20 punktów, 15 zbiórek i 3 asysty pokazując jednocześnie jak agresywnie powinien grać jego kolega z drużyny Perry Jones. Ten rozegrał przyzwoite spotkanie zdobywając 14 oczek i 5 zbiórek, jednak oczekiwania w stosunku do niego były dużo większe.

W zespole Xavier 4 zbiórki, 3 asysty i 22 punkty w większości zdobyte w ostatnich 10 minutach meczu miał Tu Holloway, a 18 oczek dorzucił Kenny Frease. 16 punktów dodał też Mark Lyons, z czego aż 14 w drugiej części meczu.

#1 North Carolina vs. #13 Ohio 73:65 (dogrywka)

Gdy pojawiła się przed meczem oficjalna informacja, że Kendall Marshall w nim nie wystąpi, a w jego miejsce w pierwszej piątce wyjdzie Stilman White pojawiło się pytanie, jak wyglądać będzie gra Tar Heels. Obawy okazały się słuszne, bo mimo dobrego początku w wykonaniu Johna Hensona i Tylera Zellera, dalej było już słabo. Wprawdzie po 10 minutach North Carolina prowadziła jeszcze 22:8 w pełni wykorzystując swoją ogromną przewagę podkoszową, jednak jednocześnie popełniali bardzo dużo błędów. Wyglądało to tak, jakby wszyscy zawodnicy dookoła za bardzo chcieli zastąpić brak Marshall niepotrzebnie angażując się w kreowanie akcji. Kwestią czasu pozostało więc kiedy gracze Ohio zaczną to wykorzystywać i po kilku trafieniach z dystansu na przerwę schodzili przegrywając 22:29.

Nick Kellogg miał już wtedy 3/3 za trzy, a od kolejnej trójki drugą połowę rozpoczął Walter Offutt. To właśnie ten zawodnik dorzucając w następnych akcjach dwa kolejne trafienia z dystansu przyczynił się do odrabiania strat przez Bobcats, podczas gdy jedynym jasnym punktem UNC był Tyler Zeller. Wymuszone akcje i błędy graczy Tar Heels spowodowały, że wynik znowu był bliski remisu. Na trójkę Reggiego Bullocka podobnym rzutem odpowiedział Walter Offutt, a w następnych akcjach z dystansu trafiali jeszcze D.J. Cooper i Nick Kellogg dając Ohio pierwsze prowadzenie w meczu. W kolejnych akcjach swoimi agresywnymi wejściami przewagę powiększył jeszcze Cooper, jednak fatalnie spisujący się tego dnia Harrison Barnes zaliczył lepszy fragment szybko doprowadzając do remisu.

Zespół Ohio prowadzony tym razem przez Waltera Offutta wciąż się jednak nie poddawał i nawet mimo kolejnej ważnej trójki Bullocka, 26 sekund przed końcem udało im się doprowadzić do remisu. Piłkę meli więc gracze North Carolina i to oni mieli zadecydować o losach tego spotkania. Harrison Barnes popełnił jednak kolejny błąd dając sobie wybić piłkę i do rozstrzygnięcia niezbędna okazała się dogrywka. Tą kolejnym celnym trafieniem z dystansu rozpoczął Reggie Bullock, a dwa punkty dołożył Barnes. Na szczęście dla UNC równie słabo jak ich lider spisywał się D.J. Cooper. Błędy i kolejne niecelne rzuty Ohio spowodowały, że swoje zwycięstwo gracze Tar Heels pieczętowali z linii rzutów wolnych, a ostatnie dwa punkty meczu zdobył zastępujący Marshalla, Stilman White.

Zawodnicy North Carolina tego dnia popełnili aż 24 straty, gdzie ich średnia w sezonie wynosi niecałe 12. Co ciekawe jedynym ich graczem, który ani razu nie stracił piłkę okazał się Stilman White, który na boisku spędził 32 minuty notując także 6 asyst. Problemem pozostałych graczy Tar Heels był jednak brak zaufania w stosunku do tego zawodnika, choć należy też przyznać, ze White nie dostarczał tak dokładnych piłek jak jego kontuzjowany kolega. Błysnął za to Tyler Zeller, który uzbierał 20 punktów, 22 zbiórek, 4 bloki, ale miał też 6 strat.

Już sam Zeller zebrał tylko cztery piłki mniej niże cały zespół Ohio, a ogólnie cała drużyna UNC wygrała walkę na tablicach stosunkiem 56:26 (17:8 w ataku). Ten wynik na pewno nie dziwi zważywszy na fakt, że najwyżsi gracze Bobcats mieli około 203 cm wzrostu. Mimo wszystko zawodnicy Tar Heels rzucali tylko z 40% skutecznością z gry i także tu można się doszukiwać ich problemów. North Carolina zagrała jedno z gorszych ofensywnych spotkań w sezonie i choć obecność Marshalla na pewno poprawiłaby ich sytuację, to przy dobrej formie strzeleckiej wszystkich graczy UNC ten mecz byłby rozstrzygnięty już w pierwszej połowie.

Oprócz Zellera z dobrej strony pokazał się John Henson, który zdobył 14 punktów, 10 zbiórek i 2 bloki, ale najważniejszym graczem meczu okazał się Reggie Bullock notując 17 punktów (5/10 za trzy), 10 zbiórek i 5 asyst. To właśnie jego świetna gra zastąpiła fatalną postawę Harrisona Barnesa (3/16 z gry) i uratowała wynik North Carolina.

Zespół Ohio w grze utrzymywały zaś głównie rzuty trzypunktowe i w pewnym momencie mieli więcej oddanych za trzy niż za dwa. Ostatecznie na 32 próby trafili 12 razy, a spora w tym zasługa Waltera Offutta (6/10) i Nicka Kellogga (4/5). Ten pierwszy w sumie uzbierał 16 punktów i 4 zbiórki, drugi zaś dodał 14 oczek, 8 zbiórek i 3 przechwyty. Na całej linii zawiódł za to D.J. Cooper który do tej pory rozgrywał bardzo dobry sezon. W tym meczu jednak trafił tylko 3 razy na 20 prób (1/10 za trzy) zdobywając 10 punktów i 6 asyst.

#1 Kentucky vs. #4 Indiana 102:90

Ostatnim razem wygrała Indiana dzięki szczęśliwemu rzutowi w ostatniej sekundzie meczu, ale też dlatego że Anthony Davis szybko złapał dwa faule i opuścił prawie całą pierwszą połowę. Tym razem miało być inaczej, a drużyna Kentucky miała udowodnić, że poprzednia porażka była tylko wypadkiem przy pracy.

Stało się jednak to, czego wszyscy fani Kentucky obawiali się najbardziej i już w 6 minucie meczu ze względu na dwa przewinienia na ławce rezerwowych usiadł Anthony Davis. W tym momencie Wildcats prowadzili tylko 3 oczkami i mowy o wypracowaniu sobie większej przewagi być nie mogło. Tym bardziej, że aktywni w Hoosiers byli Cody Zeller i Victor Oladipo. Ten pierwszy jednak szybko popełnił dwa faule i także on wkrótce opuścić boisko. Szansy tej gracze UK nie zmarnowali i za sprawą 10 punktów Dariusa Millera oraz Terrence’a Jonesa ich przewaga szybko urosła do 9 oczek. Trener Indiana nie miał więc innego wyjścia jak wpuścić ponownego Zellera i mieć nadzieję, że ten wkrótce nie popełni kolejnego faulu.

Ryzyko się opłaciło i z nim na boisku Hoosiers prezentowali się dużo lepiej sukcesywnie niwelując straty. Świetnie spisywał się Christian Watford, który wykorzystując sytuację, że defensywa rywali skupiona była na Codym zdobył 15 z 17 ostatnich punktów Indiany w pierwszej części gry. UK w grze zaś utrzymywał Michael Kidd-Gilchrist, który w tym samym czasie zdobył 11 oczek. Po 20 minutach gry Wildcats prowadzili więc tylko 50:47.

W drugiej odsłonie ponownie na boisko wrócił Anthony Davis i po kilku skutecznych ofensywnych akcjach graczy Kentucky ich przewaga nieco urosła. Świetny mecz rozgrywał jednak Victor Oladipo, który jako jedyny pod względem atletycznym nie odstawał od swoich rywali i to dzięki niemu Indiana utrzymywała się w grze aż do 28 minuty meczu. W kolejnych akcjach zaczęła już rysować się coraz większa przewaga UK, a Anthony Davis który w tym fragmencie bardzo dobrze ograniczył poczynania Zellera uaktywnił się także w ataku i ostatecznie zespół UK wygrał 102:90.

Najlepszym graczem meczu okazał się Michael Kidd-Gilchrist, który pokazał dlaczego typowany jest do pierwszej piątki zbliżającego się Draftu. Oprócz agresywnej gry i wymuszania wielu fauli ponownie aktywny był na tablicach i w sumie uzbierał 24 punkty i 10 zbiórek. 21 oczek dorzucił Doron Lamb, a Darius Miller spotkanie skończył z 19 punktami.

Jak wskazuje na to wynik mecz stał na bardzo dobrym poziomie w ataku. Obie drużyny trafiały na 50% skuteczności, popełniały mało błędów i z przyjemnością oglądało się ich poczynania. Na szczególne wyróżnienia zasługuje dyspozycji graczy Kentucky z linii rzutów wolnych, gdzie stawali aż 37 razy pudłując tylko dwukrotnie.

W Hoosiers 27 oczek i 5 zbiórek uzbierał Christian Watford. 20 punktów i 7 zbiórek miał zaś Cody Zeller, a 15 kolejnych punktów dodał Victor Oladipo.

#2 Kansas vs. #11 N.C. State 60:57

Spotkanie agresywniej i skuteczniej rozpoczęli gracze N.C. State, a na boisku po obu stronach wyróżniał się C.J. Leslie. Po chwili Wolfpack prowadzili już różnicą 10 punktów i pewny było, że jeśli gracze Kansas chcą tu wygrać będą musieli naprawdę się namęczyć.

Oba zespoły popełniały jednak sporo błędów i dość przeciętnie spisywały się w ofensywie, a gdy swoją skuteczność zatracili gracze N.C. State do odrabiania strat przystąpili rywale. W Jayhawks bardzo dobrze spisywał się Thomas Robinson, który miał ciężkie przeprawy z podkoszowymi Wolfpack. Gwiazda Kansas zwykle znajdywała drogę do kosza i swoje akcje albo kończył rzutem, albo wymuszał faule. To za sprawą jego gry w pewnym momencie Jayhawks prowadzili różnicą 5 punktów, ale wciąż nie zawodził C.J. Leslie, a swoje robili także pozostali gracze Wolfpack i do przerwy to właśnie oni prowadzili różnicą jednego punktu.

Na boisku obserwowaliśmy zaś pojedynek wysokich z obu ekip. Z jednej strony C.J. Leslie, DeShawn Painter i Richard Howell, z drugiej Thomas Robinson i Jeff Withey. Zdecydowanie lepszy okazał się ten drugi duet, który świetnie się uzupełniał. Wprawdzie Withey w ataku był prawie niewidoczny, ale jego warunki fizyczne bardzo przydały mu się w obronie, gdzie rozdał aż 10 bloków. Thomas Robinson nadrabiał zaś w ofensywie, a spotkanie skończył z 18 punktami i 15 zbiórkami. To właśnie za sprawą dobrej gry tej dwójki Jayhawks 7 minut przed końcem prowadzili różnicą 10 punktów. W kolejnych minutach fatalnie piłkę rozgrywali jednak obwodowi gracze Kansas popełniając kolejne błędy i pozwalając Wolfpack na zniwelowanie strat. Przy rzucie za trzy faulowany był Scott Wood, który wykorzystał wszystkie rzuty z linii, a po przechwycie dwa punkty dołożył C.J. Williams.

Na tablicy widniał wynik 57:58., a do końca meczu pozostało niecałe półtorej minuty. Rezultat nie zmieniał się aż do 14 sekundy przed końcem, kiedy to po zbiórce w ataku i podaniu Taylor punkty spod kosza zdobył Elijah Johnson. Gracze North Carolina State mieli jeszcze dwie szansy na doprowadzenie do remisu, ale wykorzystać ich im się nie udało i ulegli 57:60. Po raz kolejnym bohaterem Kansas został więc Johnson, który w sumie uzbierał 11 punktów i jak do tej pory to do niego należały wszystkie najważniejsze rzuty w Turnieju.

W Wolfpack C.J. Leslie spotkanie zakończył z dorobkiem 18 punktów i 4 zbiórek, a 12 oczek i 4 zbiórki dodał Scott Wood. Richard Howell słabiej spisał się zaś w ataku, ale nadrabiał w obronie i oprócz 4 punktów miał także 16 zbiórek oraz 2 bloki.

Jayhawks ponownie zawiódł rozgrywający Tyshawn Taylor, który wprawdzie zdobył 6 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst, ale miał także 5 strat, a z gry trafił tylko 2 rzuty na 14 prób. Zespół Kansas w sumie zaś rzucał z gry z 37% skutecznością, w tym 1/14 za trzy. Jeszcze słabiej pod tym względem spisali się gracze Wolfpack, których skuteczność wyniosła tylko 28%.

Kosi
24.03.2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl