Polub nas na facebooku:    
NCAA Tournament: Zostało 16 drużyn

Turniej NCAA powoli wkracza w najważniejsza fazę i w rywalizacji pozostało już tylko 16 drużyn. Za nami dwa dni zmagań spotkań trzeciej rundy i na pewno zawiedzeni być nie możemy. Nie brakowało wyrównanych końcówek, wielu emocji, czy zaskakujących rozstrzygnięć. W pierwszym tygodni zabrakło jedynie dogrywki, co miało miejsce po raz pierwszy w historii od powiększenia Turnieju w 1985 roku. Poniżej podsumowanie wszystkich 16 meczów drugiej rundy.

Sobota

#1 Syracuse vs. Kansas State 75:59
Zespół Syracuse miał ogromne problemy z wygraniem swojego pierwszego meczu w Turnieju, i choć tym razem również słabo zaczęli, a do przerwy wygrywali tylko jednym oczkiem, to druga połowa wyjaśniła wszystko. Zawodnicy Orange w końcu poprawili się w ofensywie, zaczęli trafiać rzuty i szybko zdołali wypracować 10 punktową przewagę. Przez resztę spotkania już tylko kontrolowali przebieg wydarzeń i pewni wygrali z Kansas State 75:59. Na wyróżnienia ponownie zasłużył James Southerland, który tym razem uzbierał 15 oczek, 6 zbiórek i 3 bloki, ale swoje zrobili także Dion Waiters (18 punktów) i Scoop Jardine (16 punktów, 8 asyst i 5 zbiórek). W Wildcats wyróżnił się Jordan Henriquez, który do 14 oczek dodał 17 zbiórek, a 15 punktów dorzucił Rodney McGruder.

#2 Ohio State vs. #7 Gonzaga 73:66
Za sprawą bardzo dobrej gry wszystkich zawodników, Gonzaga potrafiła nawiązać równorzędną walkę przez pierwsze 20 minut meczu. W tym czasie niemal każdy z graczy pierwszej piątki dokładał swoje punkty do wyniku Bulldogs i dzięki temu do przerwy przegrywali tylko 37:39. W drugiej odsłonie Ohio State szybko wyszli na prowadzenie i choć cały czas utrzymywało się ono w granicach 4-8 punktów, to Buckeyes kontrolowali sytuacje. Wprawdzie 4 minuty przed końcem Elias Harris rzutem z dystansu doprowadził do remisu, ale Gonzaga nie potrafiła wykorzystać tej sytuacji i w rezultacie przegrała 66:73. Po 18 oczek w składzie Ohio State mieli Jared Sullinger i Deshaun Thomas, ale najważniejszym graczem meczu okazał się rozgrywający Aaron Craft, który uzbierał 17 punktów i 10 zbiórek. W zespole Bulldogs 18 punktów, 5 asyst i 4 zbiórki miał Gary Bell Jr., a Elias Harris dodał 16 oczek i 7 zbiórek.

#3 Marquette vs. Murray State 62:53
Drużyna Marquette okazała się za mocna dla rywala z małej konferencji OVC. Gracze Racers walczyli i w grze utrzymywali się przez 35 minut, a 8 minut przed końcem prowadzili nawet różnicą 5 punktów, jednak w najważniejszej części meczu czołowi gracze Golden Eagles nie zawiedli i zapewnili zwycięstwo swojej drużynie. Jae Crowder w drugiej połowie zdobył 12 ze swoich 17 punktów, a dodatkowo miał 13 zbiórek, 3 przechwyty i 2 bloki. Darius Johnson-Odom dorzucił kolejne 17 oczek, a ważny wkład w zwycięstwo miał także Davante Gardner, który w końcówce w przeciągu minuty zdobył wszystkie 6 swoich punktów. Drużyna Murray State przegrała, bo nie potrafiła sobie poradzić z dobrą defensywą rywali. Isaiah Canaan uzbierał 16 punktów i 6 zbiórek, ale trafił tylko 4 na 17 rzutów z gry. Jeszcze gorzej spisali się Ivan Aska i Donte Poole, którzy trafili wspólnie tylko 6 rzutów na 26 prób.

#5 Vanderbilt vs. #4 Wisconsin 57:60
Jeffery Taylor trafił tylko 4 na 12 prób z gry, a John Jenkins miał 3 na 13. Zawiedli więc czołowi gracze Vanderbilt, którzy mieli stanowić o sile tegorocznej drużyny. Mimo wszystko Commodores utrzymywali się w grze do ostatnich sekund i byli blisko awansy do Sweet 16. Ze względu na podkoszową przewagę rywali, gracze Wisconsin postawili głównie na rzuty z dystansu i w pierwszej połowie na 14 prób trafili 4 razy, a w drugiej na 19 rzutów 6 odnalazło drogę do kosza. W całym meczu w sumie oddali aż 33 rzuty z trzy, a tylko 22 za dwa. Jak się okazało przyniosło to oczekiwany rezultat, jednak losy meczu ważyły się aż do ostatnich sekund. I choć to Badgers przez większość czasu byli na prowadzeniu, a 6 minut przed końcem prowadzili jeszcze różnicą 9 oczek, to zryw graczy Vanderbilt doprowadził do zaciętej końcówki. Tam kluczowa okazała się zbiórka defensywna Ryana Evansa na 2 sekundy przed końcem po niecelnym rzucie z dystansu Johna Jenkinsa. Faulowany zawodnik Wisconsin trafił 1 z 2 rzutów wolnych ustalając wynik na 60:57. Aż 5 graczy Badgers spotkanie skończyło z co najmniej 10 oczkami na koncie, a najwięcej 14 uzbierał Jordan Taylor. W Commodores najlepiej wypadł Festus Ezeli notując z ławki 14 punktów i 11 zbiórek.

#4 Indiana vs. #12 VCU 63:61
Zespół Virginia Commonwealth wymusił aż 22 straty rywali i dzięki temu przez większość czasu utrzymywał się na prowadzeniu. Rams momentami odskakiwali już na kilka oczek i tak było pod koniec pierwszej części gry, kiedy to prowadzili 42:33. Christian Watford zaliczył jednak świetny fragment zdobywając 8 punktów z rzędu dla Hoosiers, jeszcze przed przerwą niwelując starty do jednego oczka. W drugiej odsłonie ponownie po wyrównanym początku zaczęła rysować się przewaga VCU. Od 25 minuty na kilku punktowym prowadzeniu byli gracze Rams i taki stan utrzymywał się do 35 minuty kiedy to na tablicy widniał wynik 59:53. Od tego momentu jednak zawodnicy Indiana zaliczyli serię 10-2 wygrywając cały mecz 63:61, a rzut na zwycięstwo z półdystansu trafił Will Sheehey niecałe 13 sekund przed końcem. 16 punktów i 13 zbiórek zdobył Cody Zeller, a Christian Watford dodał kolejnych 16 oczek i 5 zbiórek. W Rams z 15 punktami i 7 zbiórkami spotkanie zakończył Bradford Burgess, a 13 oczek z ławki dorzucił Rob Brandenberg. Hoosiers awansowali do Sweet 16 po raz pierwszy od dekady.

#1 Kentucky vs. #8 Iowa State 87:71
Jak łatwo można było się domyśleć to gracze Kentucky od początku spotkania prezentowali się dużo lepiej szybko wychodząc na kilku punktowe prowadzenie. Na przerwę schodzili więc prowadząc 38:27 i wydawało się, że spokojnie będą kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Świetny początek drugiej części gry zaliczyło jednak trio Cyclones – Royce White, Chris Allen i Scott Christopherson doprowadzając do remisu po 42. W odpowiedzi jednak Wildcats popisali się serią 20-2 pokazując kto tu jest lepszy. Tym razem to obwodowi gracze Kentucky zaprezentowali się najlepiej, a świetny mecz rozegrał Marquis Teague notując 24 punkty, 7 asyst i 4 zbiórki. Doron Lamb miał 16 oczek, a Darius Miller dorzucił z ławki kolejnych 19. Anthony Davis spotkanie zakończył z 15 punktami, 12 zbiórkami i 5 asystami. W Iowa State 23 punkty, 9 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty miał Royce White, Chris Allen dodał 16 punktów, a Scott Christopherson kolejnych 15.

#3 Baylor vs. #11 Colorado 80:63
Brady Heslip trafił 9 na 12 rzutów z dystansu i zdobywając 27 punktów w znaczący sposób przyczynił się do zwycięstwa Baylor. Jeszcze po 20 minutach Bears prowadzili tylko 2 oczkami, jednak z biegiem minut prezentowali się coraz lepiej i w rezultacie spotkanie zakończyli serią 19-3 wygrywając 80:63. Oprócz Heslipa z bardzo dobrej strony pokazał się Pierre Jackson, który uzbierał 15 punktów, 10 asyst i 3 przechwyty. W Buffaloes 15 punktów i 5 zbiórek miał Askia Booker, a 13 oczek, 8 zbiórek i 4 przechwyty dodał Andre Roberson.

#4 Louisville vs. #5 New Mexico 59:56
Jak można było się spodziewać zespół New Mexico prowadzony przez Kendalla Williamsa i Drew Gordona postawił bardzo trudne warunki wyżej notowanej drużynie Louisville. Po bardzo wyrównanej pierwszej odsłonie w drugiej części meczu zaczęła rysować się przewaga Cardinals. W pewnym monecie prowadzili już różnicą 12 oczek, jednak Lobos wciąż utrzymali się w grze nieniwelujący straty do kilku punktów. Drew Gordon starał się jak mógł rzucając 15 z ostatnich 21 punktów drużyny, jednak rywale bardzo dobrze spisywali się w końcówce i nie dali odebrać sobie zwycięstwa. W Louisville wyróżnił się Russ Smith rzucając 17 oczek, a po 10 punktów mieli Kyle Kuric i Chane Behanan. Dla New Mexico Drew Gordon zdobył 21 punktów i 14 zbiórek, a 11 punktów i 5 asyst miał Kendall Williams.

Niedziela

#3 Georgetown vs. #11 North Carolina State 63:66
Podobnie jak w pierwszym meczu Turnieju gracze North Carolina State dość słabo rozpoczęli mecz i po kilku minutach przegrywali już 13:20. Z biegiem minut jednak coraz bardziej się rozkręcali i ostatecznie pierwszą połowę zakończyli serią 17-7 tuż przed przerwą wychodząc na 3 punktowe prowadzenie. W tym momencie wiadomo już było, że Hoyas czeka bardzo trudna druga odsłona i dokładnie tak było. Po kilku minutach tej części gry Wolfpack prowadzili już różnicą 11 punktów, jednak świetny fragment zaliczył Hollis Thompson zdobywając 9 kolejnych punktów dla swojej drużyny i niwelując straty do 4 oczek. Byliśmy więc świadkami bardzo wyrównanej końcówki, z której to ostatecznie gracze N.C. State wyszli zwycięsko. Sukces tym większy, że w sezonie Wolfpack już kilka razy potrafili w podobnym okolicznościach przegrać mecz, jednak tym razem skończyło się szczęśliwym zakończeniem. Kluczowe dla losów meczu okazały się problemy z faulami Henry’ego Simsa, który rozegrał tylko 21 minut. Bez niego gra Georgetown wyglądała dużo gorzej i nawet bardzo dobry mecz Hollisa Thompsona (23pkt, 5zb, 3as) na niewiele się zdał. W Wolfpack wyróżniło się aż czterech graczy i każdy z nich miał swój wkład w to zwycięstwo. C.J. Leslie uzbierał 14 punktów i 8 zbiórek, Lorenzo Brown dodał 12 oczek, 7 asyst i 6 zbiórek, a po 14 punktów dorzucili jeszcze Scott Wood i C.J. Williams.

#1 Michigan State vs. #9 Saint Louis 65:61
Draymond Green na boisku robił dosłownie wszystko, jakby chciał pokazać, że nie dopuści by Michigan State z Turnieju odpadło wcześniej niż w Final Four. I choć niemal przez całe spotkanie to zespół Spartans utrzymywał się na kilku punktowym prowadzeniu, to Saint Louis wciąż deptali im po piętach i nie poddali się nawet gdy przegrywali już różnicą 11 oczek. Za każdym razem jednak gdy Billikens byli blisko dogonienia Michigan State do pracy brał się Draymond Green rzucając ważne punkty, czy popisując się precyzyjną asystą. Z taką grą swojego lidera Spartans nie mogli przegrać i ostatecznie zgodnie z planem awansowali do Sweet 16. Ostatecznie Green uzbierał 16 punktów, 13 zbiórek i 6 asyst, ale równie istotny wkład w zwycięstwo miał Keith Appling, który rzucił 19 punktów, między innymi skutecznie wykonując rzuty wolne w ostatniej minucie spotkania. W Saint Louis wyróżnił się Kwamain Mitchell, który zdobył 13 punktów, a 10 oczek, 6 zbiórek i 3 przechwyty z ławki dodał Jordair Jett.

#1 North Carolina vs. #8 Creighton 87:73
Ten mecz pokazał, jak wiele dla North Carolina znaczy obecność Johna Hensona. Skrzydłowy Tar Heels wrócił do pierwszej piątki i choć wyraźnie było widać, że wciąż ma problemy z kontuzjowanym nadgarstkiem, to z każdą kolejną minutą prezentował się coraz lepiej, a ostatecznie spotkanie zakończył notując 13 punktów, 10 zbiórek i 4 bloki. Bluejays tylko w pierwszej połowie byli w stanie nawiązać walkę z silniejszym rywalem, a w drugiej przeważali już tylko Tar Heels. Kolejny świetny mecz rozegrał Kendall Marshall, który uzbierał 18 punktów, 11 asyst i 4 zbiórki, jednak pod koniec meczu złamał kość w prawym nadgarstku i pod ogromnym znakiem zapytania stoją jego dalsze występy w tegorocznym Turnieju. W składzie Creighton naturalnie wyróżnił się Doug McDermott notując 20 punktów i 9 zbiórek, a 12 oczek, 6 zbiórek i 2 bloki dodał Gregory Echenique.

#7 Florida vs. #15 Norfolk State 84:50
Tym meczem Gators pokazali miejsce w szeregu Norfolk State. Zawodnicy Florida już po 10 minutach prowadzili 28:6, a na przerwę schodzili wygrywając 47:19. Gators przeważali praktycznie w każdym elemencie gry pokazując jak wielką niespodzianką było zwycięstwo Norfolk State z Missouri. Kyle O’Quinn i Chris McEachin, którzy w meczu z Tigers rzucili razem 46 punktów, tym razem mieli tylko 9 oczek trafiając 2 na 20 prób z gry. W Gators 20 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty miał Kenny Boynton, 14 oczek, 9 zbiórek i 3 asysty dodał Bradley Beal, a 15 punktów dorzucił Erving Walker. W Spartans najwięcej 12 oczek miał Marcos Tamares.

#12 South Florida vs. #13 Ohio 56:62
Mimo słabszego początku w pierwszej połowie to gracze South Florida prezentowali się nieco lepiej, na pierwsze prowadzenie wychodząc po 10 minutach meczu, a do przerwy prowadząc 27:21. Bulls jak zwykle bardzo dobrze spisywali się w defensywie, co umożliwiało wyprowadzanie szybkich i skutecznych kontr. Gracze Bobcats rozkręcali się jednak z każdą kolejną minutą drugiej odsłony, szybko doprowadzając do wyrównania. Jeszcze na 8 minut przed końcem na tablicy widniał wynik 44:44, ale reszta spotkania zależała już do Bobcats. Dwie trójki oraz kolejne skuteczne akcje pozwoliły Ohio wyjść na pierwsze od 9 minuty meczu prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Zawodnicy USF próbowali jeszcze nawiązać walkę, ale D.J. Cooper skutecznymi wolnymi przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny. Tym samym po raz pierwszy od 2006 roku do Sweet 16 awansowała drużyna rozstawiona z #13 seedem. 21 punktów i 4 przechwyty miał Walter Offutt, a D.J. Cooper dodał 19 oczek, 7 asyst i 6 zbiórek. Ważny wkład w zwycięstwo miał także Nick Kellogg (syn komentatora CBS Clarka Kellogga), który wszystkie 9 swoich punktów zdobył w końcówce meczu. W Bulls 13 punktów i 10 zbiórek miał Victor Rudd Jr., a kolejnych 13 oczek i 6 asyst dodał Anthony Collins.

#10 Xavier vs. #15 Lehigh 70:58
Lehigh świetnie rozpoczęli spotkanie, a w szczególności Mackey McKnight, który szybko zdobył 12 punktów trafiając wszystkie 5 rzutów z gry. Po 12 minutach meczu Mountain Hawks prowadzili więc 29:14 i zapowiadało się na kolejną sensacje. Musketeers jednak się nie poddawali, a bardzo dobre zawody rozgrywał center Kenny Frease, który po prostu dominował nad słabszymi rywalami. Na przełomie pierwszej i drugiej połowy drużyna Xavier zanotowała serię 18-2 wychodząc na prowadzenie 40:37. Od tego momentu byliśmy świadkami bardzo wyrównanego widowiska, jednak to gracze Musketeers przez większość czasu utrzymywali się na prowadzeniu. Wciąż świetnie grali Kenny Frease i Tu Holloway, którzy odpowiedzialni byli za 27 z ostatnich 37 punktów drużyny. Lehigh w grze utrzymywali C.J. McCollum i Mackey McKnight, jednak ten pierwszy mimo wielu okazji w końcówce zupełnie nie potrafił skutecznie zakończyć akcji i w rezultacie to zespół Xavier mógł cieszyć się z awansu do kolejnej fazy. Lider Lehigh w całym meczu trafił tylko 5 na 22 próby z gry, a cały zespół Mountain Hawks z dystansy trafił tylko 3 razy mimo 22 prób. To właśnie fatalna skuteczność w drugiej odsłonie przyczyniła się do ich porażki, choć wygrana była tak blisko. Mackey McKnight rzucił 20 punktów i to on był odpowiedzialny za wszystkie 3 skuteczne rzuty z dystansu drużyny. Kenny Frease rozegrał najlepsze spotkanie w karierze notując 25 punktów, 12 zbiórek i 2 bloki, a Tu Holloway zagrał jak na Tu Holloway’a przystało i zapisał na swoim koncie 21 oczek.

#2 Kansas vs. #10 Purdue 63:60
Spotkanie świetnie rozpoczął Robbie Hummel, który zdobył 13 z pierwszych 19 punktów drużyny. W tym momencie drużyna Purdue prowadziła 19:8, a Jayhawks zupełnie nie radzili sobie w ataku. Z biegiem minut gra Kansas wyglądała jednak coraz lepiej i dzięki temu na przerwę schodzili przegrywając tylko 30:36. Hummel wciąż grał świetnie i po 20 minutach meczu miał już na koncie 22 punkty oraz 6 zbiórek. Niespodziewanie po przerwie gdy wydawało się, że drużyna Kansas przejmie mecz, na prowadzeniu ciągle utrzymywali się Boilermakers. Taki stan utrzymywał się aż do 37 minuty, kiedy to na pierwsze prowadzenie w meczu wyszli Jayhawks. W odpowiedzi jednak 4 punkty z rzędu zdobył Terone Johnson dając Purdue 2 minuty przed końcem 3 punktowe prowadzenie. Różnice do 1 punktu wsadem zniwelował Tyshawn Taylor, a kluczowy dla losów meczu okazał się przechwyt  Elijaha Johnsona na 25 sekund przed końcem, co dało im łatwe punkty. W kolejnej akcji niecelnie z dystansu próbował Hummel, a po zbiórce zwycięstwo Kansas przypieczętował kolejnym wsadem Taylor. Dla Jayhawks 18 punktów, 4 zbiórki i 3 przechwyty uzbierał Elijah Johnson, a 11 punktów i 13 zbiórek dodał Thomas Robinson. W Boilermakers Robbie Hummel spotkanie zakończył z 26 oczkami, 9 zbiórkami i 3 asystami.

#3 Florida State vs. #6 Cincinnati 56:62
Już po kilku minutach meczu wiadomo było, że będziemy świadkami bardzo wyrównanego pojedynku. Praktycznie przez całe spotkanie wynik oscylował w granicach remisu, a żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej, niż 6 punktowej przewagi. Przez większość czasu to jednak Florida State utrzymywała się na minimalnym prowadzeniu, ale w końcówce to gracze Cincinnati spisali się dużo lepiej. Najpierw Sean Kilpatrick trafił dwie trójki w dwóch kolejnych akcjach dając 6 punktowe prowadzenie Bearcats, a następnie kolejne punkty dołożyli pozostali gracze. 40 sekund przed końcem zespół Cincinnati prowadził różnicą 4 oczek, a Seminoles zmuszeni byli do faulowania. Tego dnia Bearcats nie popełnili jednak błędu trafiając w końcówce 8/8 z linii i pieczętując swoją wygraną 62:56. Sean Kilpatrick zdobył 18 punktów i 6 zbiórek, a Dion Dixon dorzucił 15 oczek. W Florida State Luke Loucks miał 14 punktów i 4 asysty, a Bernard James dodał 12 punktów, 5 zbiórek i 3 bloki.

Kosi
19.03.2012
Komentarze

Skomentuj Janek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl