Polub nas na facebooku:    
Przedsezonowe 4-na-3 – PAC-12

Dzisiaj z południowych rubieży USA przenosimy się na zachodnie wybrzeże. Porozmawialiśmy trochę o konferencji Pacific-12. 

1. Jaka drużyna wzbudza twoje zainteresowanie w PAC-12, ale niekoniecznie jest najlepszą drużyną w konferencji?

Kosi:  UCLA ze względu na kilku ciekawych zawodników w swoim składzie. Pierwszy to rozgrywający Bryce Alford, którego dokładniej opisałem niżej, drugi to utalentowany center Tony Parker, który od początku swojej przygody w NCAA zmaga się z nadwagą i też różnie bywało z jego podejściem do treningów oraz trzeci freshman Alex Olesinski, który ma polskie korzenie. Jego rodzice reprezentowali Polskę, więc też z przyznaniem obywatelstwa nie powinno być problemów i tym bardziej warto śledzić poczynania tego skrzydłowego.

Karol:  Proste, że Utah Utes! Co prawda Larry Krystowiak (który dzięki dobremu ubiegłemu sezonowi wyszedł na powyżej 50% – po czterech sezonach ma bilans 68-64) stracił Delona Wrighta, ale poza nim w Salt Lake City pozostała czwórka starterów. Seniorskie sezony świetnych strzelców z dystansu w postaci Jordana Loveridge’a i Brandona Taylora mogą być naprawdę mocne. Jednak to nie ci zawodnicy sprawiają, że wokół Utes jest trochę szumu. Najważniejszym graczem i ulubieńcem piętnastotysięcznej hali Huntsman Center będzie Austriak Jakob Poeltl, który już teraz jest bardzo mocno przymierzany do przyszłorocznego draftu.

Wojtek: Będą to szczególnie dwie ekipy. Przede wszystkim bardzo ciekawe dla mnie będzie czy Utah Utes będą kontynuowali bardzo udaną poprzednią kampanię. Po tym jak wyrwali się z połowy stawki na zachodnim wybrzeżu i byli drugą ekipą konferencji w poprzednim sezonie, w tym czeka ich trudniejsze zadanie. Będą chcieli na stałe zadomowić się w NCAA Tournament. Mają na to dużą szansę, ponieważ będą mieli w składzie swojego asa z poprzedniego sezonu. Austriak Jakob Poeltl niespodziewanie zrezygnował z gry o draft. W tym sezonie zamierza potwierdzić swoją dominację i pozycję na przyszłość.

Druga ekipa to California Golden Bears. Do Jabariego Birda i Tyrone Wallace’a dodali dwóch utalentowanych freshmenów na skrzydło i pod kosz. Widzę w nich najpoważniejszego kandydata do zwycięstw w tym sezonie. Połączenie rutyny i młodzieńczego szaleństwa może dać bardzo dobre rezultaty. Po chudych latach na kampusie w Berkeley nadchodzą lata/rok? tłusty. Bardzo czekam na ich mecze.

2. Jaki zawodnik/zawodnicy z PAC-12 wzbudza/ją twoje największe zainteresowanie?

Kosi: Gary Payton II. Już w końcówce poprzednich rozgrywek był świetny, między innymi notując drugie po swoim tacie triple-double w historii uczelni. W międzyczasie popisał się też rekordem bloków i choć w ataku prezentuje zupełnie inny styl gry od swojego ojca, to obrona również stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych, a tytuł najlepszego defensora Pac-12 poprzednich rozgrywek jest tego najlepszym potwierdzeniem. Przed nami jego ostatni sezon w NCAA i naprawdę warto go obserwować.

Bryce Alford. Grając dla swojego ojca naprawdę daje radę. I choć na początku ich współpracy wydawało się, że dostaje minuty ze względu na nazwisko, to jednak potwierdził na boisku swoją wartość. Ma świetny przegląd pola, potrafi efektownie dograć, dysponuje dobrym rzutem z dystansu i tylko gorąca głowa oraz braki w atletyzmie stają mu na drodze do zrobienia wielkiej kariery. Nie zmienia to faktu, że w nadchodzącym sezonie będzie jednym z liderów nieco przebudowanej ekipy Bruins.

Karol: Jakob Poeltl z Utah Utes. Kibicuję chłopakowi bardzo mocno, bo jednak rodząc się w Austrii raczej nie myślisz o tym, że pewnego dnia będziesz gwiazdą koszykówki i stawiam, że nie miał w młodzieńczych latach zbyt wiele wsparcia, tymczasem jest na coraz lepszej drodze chociażby do tego, aby być wybranym w drafcie. Nie muszę chyba mówić, że byłby pierwszym graczem NBA pochodzącym z Austrii? Nie zapeszam, tylko kibicuję i obserwuję.

Tyrone Wallace z California Golden Bears. Pac-12 opuścili praktycznie wszyscy najlepsi strzelcy ubiegłego sezonu. Jednym z nielicznych, którzy pozostali będzie właśnie Wallace. W swoim seniorskim sezonie rozgrywający ekipy z Berkeley dostał do pomocy świetnych freshmenów w postaci Ivana Rabba i Jaylena Browna, których z pewnością będzie obsługiwał podaniami (z roku na rok coraz lepszy w tym aspekcie, w ubiegłym sezonie notował już 4 asysty na mecz – 5. miejsce w konferencji), ale liczę na to, że sam także będzie sporo punktował.

Wojtek: Napisałbym, że Jaylen Brown i Ivan Rabb, bo tak jak pisałem w 4-na-3 o SEC bardzo dużo czasu spędziłem w te wakacje z freshmenami. Jednak moje zainteresowanie będzie skierowane również w stronę jednego graczy z uczelni, która raczej nie ma większych szans na odegranie znaczącej roli w tym roku w PAC-12. Chodzi mi o Josha Scotta z ekipy Colorado. To center, który wchodzi w swój ostatni seniorski sezon w Buffs. Chłopak wychowany w Colorado od małego reprezentuje swój stan. Zarówno w High Schoolu jak i NCAA. Miał dobre wejście do ligi i jako freshmen zdobywał 10 punktów i prawie 6 zbiórek w każdym spotkaniu. Z roku na rok się poprawia i w juniorskim jego cyferki wzrosły do przeszło 15 punktów i 8 zbiórek, do tego 1.8 bloku co mecz. Jeden z najlepszych centrów w konferencji, doskonale wykonujący rzuty osobiste- na poziomie 80 procent. Nieco w cieniu przez to, że nie występuje w bardziej medialnej drużynie. Podobnie jak Robert Upshaw w zeszłym roku, w tym Josh może być niespodzianką w II rundzie draftu. Póki co jest jednym z najlepszych centrów w I dywizji wśród seniorów, jednak w NBA raczej jego pozycją byłby silny skrzydłowy.

3. Na co jeszcze najbardziej czekasz w tej konferencji? (drużyna, zawodnik, mecz)?

Kosi: Na mecze Stanford. Jakoś tak się złożyło, że parę lat temu stałem się ich fanem. Może ze względu na ciekawych graczy czy styl gry, a może dlatego, że niektórzy fani w trakcie meczów uczą się do egzaminów. Ciężko powiedzieć, ale na pewno będę śledził ich spotkania, bo trener Johnny Dawkins wykonuje tam fajną robotę. Poprzedni sezon Cardinals zakończyli jako zwycięzcy turnieju NIT, gdzie między innymi testowane były nowe przepisy NCAA, co też może nieco im pomóc na początku rozgrywek. Z drugiej strony nie ma już w składzie całej trójki liderów, więc też przed sztabem nie lada wyzwanie jak to wszystko poukładać.

Karol: Na totalnie odmienioną Arizonę. W Tucson działo się naprawdę wiele. Zespół opuścił kwartet najlepiej punktujących (mówiąc ściślej – WSZYSCY gracze, którzy w ubiegłym sezonie notowali ponad 10 punktów na mecz), po których swoje macki wyciągnęła najlepsza liga świata. Ze starej piątki został tylko pewny miejsca w piątce od początku gry w Wildcats Kaleb Tarczewski. Dziury postanowiono załatać transferami (Ryan Anderson z Boston College i Mark Tollefsen z San Francisco) oraz freshmenami (pięciogwiazdkowi Allonzo Trier i Ray Smith). Naprawdę jestem ciekaw jak to wszystko poukłada Sean Miller.

Wojtek: Na pojedynki Arizony z młodymi wilkami z Californii. Czekam i po cichu liczę na przełamanie dominacji Wildcats w tym roku. Kandydatów jest kilku, o czym pisałem wyżej.

Druga sprawa to jak słabszy skład UCLA będzie sobie radził w tym roku. Czy Bryce Alford i Tony Parker będą we dwójkę w stanie uciągnąć jak co roku duże oczekiwania wobec Bruins. Szczególnie wobec drugiego kiedyś oczekiwania były duże, jednak jego gra nie rozwija się tak jak wielu tego oczekiwało. A gra w LA zobowiązuje, nie ma taryfy ulgowej, oczekiwania są zawsze. W tym roku czeka ich mega trudne zadanie, bo stawka się mocno wyrównała. Nie będę zaskoczony jak wypadną poza pierwszą piątkę konferencji.

4. Czy Arizona pomimo dużych zmian kadrowych i straty praktycznie całej pierwszej piątki będzie najlepszą drużyną PAC-12? 

 Kosi: Czy będzie, ciężko prorokować, ale na pewno jest w ścisłym gronie faworytów do zwycięstwa w konferencji. Na papierze Arizona i California wyglądają najmocniej, ale do walki mogą się też włączyć zespoły Utah czy Oregon. Na pewno na początku podopieczni Seana Millera będą mieli problemy ze zgraniem, ale rywalizacja wewnątrz Pac-12 startuje dopiero na przełomie roku i wtedy wszystko powinno już funkcjonować jak należy. Na szczęście dla Wildcats pierwsza piątka złożona będzie w większości z doświadczonych zawodników, którzy może w poprzednim sezonie pełnili mniejsze role (York, Tarczewski) lub też dołączyli na zasadzie transferu (Tollefsen, Anderson), co może mieć też tu kluczowe znaczenie. Powinni być mocni, ale wciąż zbyt dużo niewiadomych pozostaje bez odpowiedzi, by mówić o Arizonie jak o pewniaku do zwycięstwa.

Karol: Poproszę o łatwiejsze pytanie! Serio – nie mam pojęcia. Wildcats mimo wszystko doznali ogromnych osłabień, które z pewnością wpłyną na zespół. Pamiętamy co stało się z Florida Gators, którzy po sezonie 13/14 również stracili niemal całą pierwszą piątkę (został tylko Michael Frazier) – rozgrywki 14/15 po raz pierwszy od niepamiętnych czasów (czyli początków pracy Billy’ego Donovana) zakończyli z bilansem poniżej 50%. Oczywiście nawet nie śmiem sugerować takiego rozwiązania w przypadku Wildcats, ale bez wątpienia w tym sezonie będą mieć znacznie trudniejszą przeprawę niż w poprzednich. Jeżeli freshmeni dobrze wprowadzą się do Golden Bears, to właśnie ten zespół może najbardziej zagrozić Wildacts. Niezłe ekipy mają także w Oregonie i Utah. Innych poważniejszych rywali nie widzę i to właśnie ten fakt może sprawić, że Arizona znów będzie najlepsza.

Wojtek: Sean Miller będzie miał nową ekipę w tym sezonie. Tylko Kaleb Tarczewski zostanie w składzie z poprzedniego sezonu. Jednak to wcale nie oznacza, że Arizona straci prymat w konferencji, w której w ostatnich latach mocno dominowała. Dystans pomiędzy nimi a peletonem chętnych do strącenia ich z tronu jednak bardzo mocno się skrócił. Widzę co najmniej 4 ekipy, które są w stanie tego dokonać i nie będzie to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Przede wszystkim liczę na Californię. Mają 4 graczy na świetnym poziomie, a do tego bardzo dobrze zbilansowaną ławkę. Do tego Utah ze świetnym Poeltlem. Jak co roku groźni będą Oregon Ducks, który po aferach na tle seksualnym nieco stracili ostatnio wizerunkowo. Jednak ich mecze zawsze gwarantują doznania sportowe na najwyższym akademickim poziomie. Gdy przychodzi do poważnego grania zawsze trzeba na nich uważać. Do tego tercetu jednak nieco niżej dodałbym Stanford oraz UCLA. Obie ekipy mogą być groźne w lutym, marcu. Pomimo tego, że w tym sezonie nie mają tak silnych składów jak ostatnio. Szczególnie UCLA wygląda w tym roku mizernie w porównaniu do ostatnich lat.

wojgrudzien
09.10.2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl