Polub nas na facebooku:    
Zapowiedź turnieju 2015: South Region

ffff

Po lekturze zapowiedzi regionów East i Midwest pora na kolejny region – tym razem zaprezentuję South. 19 i 20 marca koszykarze wybiegną na parkiety w Louisville, Seattle, Portland i Charlotte, a bezpośrednia walka o udział w Final Four odbędzie się 29 marca w Houston. Sprawdźmy na kogo warto zwracać uwagę!

Faworyt – Duke

Po porażce w półfinale turnieju konferencji ACC z Notre Dame. notowania Blue Devils nieco spadły, ale ja wciąż uważam, że jest to zespół, który może wygrać z każdym. Irlandczycy ewidentnie nie leżą podopiecznym Krzyzewskiego, bowiem spośród czterech przegranych spotkań w tym sezonie aż dwa były pojedynkami z UND. W turnieju regionu South koszykarzy Breya nie będzie, a w Duke mobilizacja jest na najwyższym poziomie. Nie ma co się dziwić, bowiem jeśli wszystko będzie właściwie funkcjonować Blue Devils są w stanie zajść naprawdę daleko. Jest supergwiazda w postaci Jahlila Okafora, który potrafi wziąć na siebie ciężar gry, jest solidne wsparcie w postaci inteligentnego rozgrywającego Tyusa Jonesa i bardzo energicznego skrzydłowego Justise’a Winslowa. Nie brakuje także doświadczenia – Quinn Cook już czwarty sezon dziurawi kosze rywali celnymi trójkami, a Amile Jefferson i Marshall Plumlee są całkiem zaprawieni w podkoszowych bojach. Układankę Krzyzewskiego uzupełniają Matt Jones i coraz lepiej sobie poczynający freshman Grayson Allen.

Mocna drużyna – Gonzaga

Buldogi przegrały w tym sezonie tylko dwukrotnie – z Arizoną i z Brigham Young. Okazję do zrewanżowania się uczelni ze stanu Utah miały w finale konferencji West Coast i oczywiście nie zawiodły, wygrywając 91-75. Pomimo tylu zwycięstw wokół tej niewielkiej uczelni (niecałe 8 tysięcy studentów) wciąż krążyli złośliwcy, którzy zwracali uwagę na to, że Gonzaga gra w słabej konferencji, więc taki bilans nie jest zbyt dużym osiągnięciem. Przykład Wichita State z poprzedniego sezonu jest aż zbyt oczywisty. Na co stać podopiecznych Marka Fewa? Według mnie naprawdę na sporo. Najwięcej punktów dostarcza transfer z Kentucky Kyle Wiltjer (notuje 46% za trzy), ale ja z największą przyjemnością oglądam inteligentnego rozgrywającego Kevina Pangosa. Dużym (dosłownie!) problemem dla rywali jest także Polak Przemek Karnowski, który w walce na tablicach jest wspomagany przez Domasa Sabonisa.
Czarny koń – Iowa State

Podopieczni byłego gracza NBA Freda Hoiberga z sezonu na sezon są coraz lepsi. Jeszcze kilka lat temu Cyclones błąkali się gdzieś w dołach konferencji Big 12, a od przybycia Hoiberga regularnie występują w NCAA Tournament. I to z coraz lepszym skutkiem, bo już rok temu zameldowali się w Sweet Sixteen, gdzie przegrali z późniejszymi mistrzami z Connecticut.. Czy stać ich na poprawę tego wyniku? Według mnie tak. O obliczu ofensywnie grającego zespołu ze stanu Iowa decyduje bardzo efektywny skrzydłowy Georges Niang, którego gra zasługuje na określenie „point forward”. Poza nim w ekipie jest jeszcze czterech grający zdobywających ponad 10 punktów na mecz. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Cyclones dużo rzucają, ale także sporo tracą. To właśnie braki w defensywie mogą pogrążyć zespół Hoiberga.
Sleeper – Utah

Początki pracy Larry’ego Krystowiaka w stanie Utah nie należały do łatwych. Sezon 2011-2012, który dla Utes był pierwszym w konferencji Pac-12, zakończył się tragicznym bilansem 6-25, w tym 3-15 w pojedynkach z rywalami z konferencji. Były szkoleniowiec Milwaukee Bucks kolejne lata poświęcił na budowę zespołu, a efekt wydaje się całkiem niezły, bowiem w obecnych rozgrywkach wykręcił bilans 24-8 (13-5). Utes dysponują naprawdę ciekawym, bardzo dobrze zbilansowanym zespołem. Gwiazdą ekipy jest Delon Wright (brat grającego w Portland Trail Blazers Dorella), który jeszcze dwa lata temu bronił barw grającego w CCCAA (California Comunity College Athletic Association, w gruncie rzeczy niżej niż Division III) City College of San Francisco, a dziś jest wymieniany jako solidny kandydat do draftu. Trójką potrafią postraszyć Jordan Loveridge i Brandon Taylor, a niesamowicie interesującą postacią pod koszem jest Austriak Jakob Poeltl, którego centymetry wielokrotnie ratowały Utes w trudnych momentach. Ledwie 19-letni koszykarz ma szanse zostać pierwszym Austriakiem w NBA. Kiedy? Być może już po drafcie 2016.
Cindrella – Eastern Washington

Według mnie koszykarze Eagles mają naprawdę spore szanse na ogranie Georgetown, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Hoyas od kilku lat zawodzą (konkretnie od udziału w Final Four w 2007 roku) – i to zarówno w NCAA Tournament, jak i w NIT. Z kolei ekipa ze stanu Waszyngton po raz pierwszy od 2007 roku zaliczyła dodatni bilans, i to od razu naprawdę niezły – 26-8, wygrywając zarówno sezon zasadniczy, jak i turniej konferencji. Największa w tym zasługa najlepszego strzelca całej NCAA, Tylera Harveya, który rzuca średnio niemal 23 punkty na mecz, w tym niemal 4 trójki na mecz (także najlepszy rezultat w kraju) przy skuteczności 43%.
Najlepszy zawodnik – Jahlil Okafor, Duke

Gwiazda całej NCAA, a być może niedługo gwiazda NBA. Pierwszy numerek w drafcie ma niemal pewny, od niego będzie zależało jak potoczy się jego kariera. Potężny zasięg, świetna praca nóg, dopracowane manewry podkoszowe – to tylko niektóre z przymiotów freshmana. Jeśli będzie błyszczał jak w sezonie zasadniczym, Duke zajdzie naprawdę daleko.
Czołowi zawodnicy

Georges Niang, Iowa State – bardzo uniwersalny i efektywny gracz. Punktuje (w tym niemal 40% za trzy), zbiera, asystuje. W tym roku będzie ogromnie zmotywowany, bowiem rok temu zakończył przygodę z NCAA Tournament już po pierwszym spotkaniu, w którym doznał kontuzji stopy.

Kevin Pangos, Gonzaga – Kanadyjczyk, który od początku swojego pobytu na uczelni Gonzaga jest podstawowym rozgrywającym. Błyszczał na imprezach juniorskich, błyszczy w NCAA. Wybrany najlepszym graczem sezonu konferencji WCC. Świetnie rzuca za trzy.

Delon Wright, Utah – jeszcze dwa lata temu nie znał go praktycznie nikt, a obecnie przyjeżdżają go oglądać przedstawiciele wszystkich klubów NBA. Nie tylko punktuje, ale też bardzo dobrze broni, co może okazać się kluczowe nie tylko w walce o miejsce w NBA, ale także podczas NCAA Tournament.

Tyler Harvey, Eastern Washington – O jego osiągnięciach pisałem już wyżej. Świetny strzelec, nie tylko zdobywa sporo punktów, ale przede wszystkim robi to na niezłym procencie – oddaje średnio ponad 15 rzutów na mecz, notując przy tym 47% sktueczności.

Gracz o którym nie słyszeliście – Tyler Kalinoski, Davidson

Obrońca Wildcats z sezonu na sezon notuje progres. Minione rozgrywki były dla niego świetne – 17 PPG, 5.6 RPG, 4.1 APG. Wraz z kolegami z ciekawego, ofensywnego zespołu Davidson może sprawić niespodziankę.

Lehu
17.03.2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl