Polub nas na facebooku:    
Zły trener – Billy Gillispie

W roli pierwszego szkoleniowca w I Dywizji zadebiutował w 2002 roku obejmując stanowisko na uczelni UTEP. I choć pierwszy sezon miał trudny, to już w kolejnym spisał się bardzo dobrze po raz pierwszy od 12 lat awansując z Miners do NCAA Tournament. Szybko więc zainteresowały się nim większe uczelnie i w rezultacie od nowych rozgrywek przeniósł się do Texas A&M. Tu spędził trzy kolejne lata radząc sobie jeszcze lepiej, a w sezonie 2006–07 Aggies zanotowali najlepszy wynik od 1980 roku kończąc rozgrywki na 9 miejscu w rankingu AP Top25 i dochodząc w Turnieju aż do Sweet Sixteen.

Z roku na rok budując swoją marka po tak udanym sezonie stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych trenerów. Wtedy przyszła propozycja z Kentucky, której po prostu nie mógł odrzucić. Szybko dogadał się z nowym pracodawcą i już 6 kwietnia ogłoszony został nowym trenerem Wildcats… o zmianie pracy informując swoich byłych graczy za pomocą sms.

Wraz z przejściem do takiego programu, wzrosły też i oczekiwania, a co za tym idzie większy stres. Stres, z którym trener Gillispie coraz bardziej nie mógł sobie poradzić. Dodatkowo do Lexington nie udało mu się sprowadzić żadnego ze swoich byłych asystentów, co też nie pomagało w całej sytuacji. I o ile jeszcze pierwszy sezon miał całkiem udany, ostatecznie zajmując drugie miejsce w konferencji SEC, tak już w drugim roku swojej pracy z każdym kolejnym miesiącem było tylko gorzej. Pojawiły się pogłoski o nieprzyjemnych zajściach w szatni najczęściej przytaczając historie Josha Harrellsona. Otóż w jednym z pojedynków z Vanderbilt skrzydłowy Wildcats na tyle zdenerwował swojego trenera, że ten w przerwie kazał słuchać jego przemowy z… łazienki, tłumacząc że nie chce na niego więcej patrzeć. Po meczu zaś zamiast autobusem z drużyną wracał ciężarówką ze sprzętem. Co gorsza wraz z kolejnymi porażkami coach Gillispie ponownie zaczął miewać problemy z alkoholem, z którymi borykał się w poprzednich latach.

Władze Kentucky nie czekały więc długo i już w marcu 2009 roku zerwały przedwcześnie kontrakt żegnając się z dotychczasowym trenerem. Niezadowolony z całej sytuacji Billy Gillispie pozwał do sądu Uniwersytet Kentucky i po kilku miesięcznej rozprawie otrzymał ponad 3 mln $ odszkodowania. W między czasie został zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu, co tylko jeszcze bardziej pogorszyło jego wizerunek.

W rezultacie musiał czekać aż dwa lata by ponownie znaleźć się w kręgu zainteresowań drużyn z NCAA i ostatecznie zgłosiły się po niego niezadowolone z pracy Pata Knighta władze Texas Tech. Syn legendarnego trenera Boba Knighta przez 3,5 sezonu ani razu nie wprowadził swojego zespołu do NCAA Tournament za każdym razem kończąc rozgrywki w dolnych częściach tabeli Big 12. Coach Gillispie stanął więc przed trudnym zadaniem odbudowania programu, który w sześciu sezonach pracy Boba Knighta aż cztery razy zakwalifikował się do Turnieju NCAA.

Odrodzenia jednak nie było i w pierwszym roku pracy jego drużyna w rywalizacji w Big 12 wygrała tylko jedno spotkanie. W między czasie udało mu się za to ustanowić (prawdopodobnie) nowy rekord i od momentu jego przyjścia (1,5 roku) z Red Raiders odeszło aż 15 graczy oraz kilka osób ze sztabu. I choć już od początku wydawało się to podejrzane, to dopiero w ostatnim czasie niezadowoleni ze sposobu traktowania przez swojego coach zawodnicy Texas Tech zgłosili się ze skargą do Dyrektora Sportowego uczelni. Lista zarzutów jest dość spora, zaczynając od przekraczania dopuszczalnej liczby godzin treningów, przez grożenie odebrania stypendium, na zmuszaniu do ćwiczeń kontuzjowanych graczy. Po więcej szczegółów odsyłam do blogu The Dagger, gdzie Jeff Eisenberg bardzo zgrabnie wszystko podsumował.

Zanim jednak go ocenimy posłuchajmy też co mają do powiedzenia broniący Billy’a Gillispie’a. Tu polecam tekst Jasona Kinga z ESPN, który przedstawił drugą stronę medalu. Wśród wielu wypowiedzi nie zabrakło też kilku słów od obecnego gracza Turowa Zgorzelec – Roberta Lewandowskiego:

„I would play for him again. He loves his players, with no exceptions. I would never doubt that for a second. Playing for him was tough, but I came out alive and a better person for it.”
„Coach Gillispie pushed me to my physical and mental limits, and I came out an improved person. I know I can handle anything that comes my way. The process wasn’t very pretty, but isn’t that how life usually is?”

I choć początkowo miałem mocno skrytykować trenera Gillispie’a, to z każdym kolejnym akapitem tekstu Kinga moja niechęć do niego malała. Oczywiście bronić tu coacha Texas Tech nie zamierzam, ale spojrzenie na całą sytuacje z nieco innej strony daje do myślenia. W końcu każdy z nas słyszał, czytał lub miał do czynienia z trenerem znanym z nietypowego, twardego podejścia. Dla jednego takie metody mogą być odebrane jako tortury, dla innego są dodatkowo mobilizujące. Wiele zależy od wcześniejszych doświadczeń czy psychiki. W obecnych czasach jednak większość dzieciaków coraz częściej zamiast stawić czoła przeciwnością woli zmienić drużynę i już w młodym wieku potrafią po kilka razy zmieniać szkoły średnie.

Jak to więc zwykle w takich sytuacjach bywa prawda jest gdzieś po środku i dlatego też wstrzymajmy się z ocenami aż do ostatecznego rozstrzygnięcia. W tej chwili naturalnie najwięcej wątpliwości budzi przyszłość trenera Gillispie’a, który w ostatnich dniach z powodu podwyższonego ciśnienia przebywał w szpitalu. I choć już pojawiały się głosy, że władze Texas Tech pożegnają się z dotychczasowych trenerem jak tylko będzie to prawnie możliwe, to na pewno najnowszy tekst Jasona Kinga rzuca nieco inne światło na całe zamieszanie. Niewykluczone też, że wpłynie na końcową decyzje.

Ja mam zaś małą prośbę do dziennikarzy w Polsce, by przy okazji podpytali Roberta Lewandowskiego u kogo były cięższe treningi. Pata Knighta czy Billy’a Gillispie’a? W końcu obaj znani są z mocnej ręki.

Kosi
09.09.2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl