Polub nas na facebooku:    
5-na-3 – Podsumowanie non-conference games.

Rozgrywki wewnątrz konferencji już trwają w najlepsze więc najwyższy czas aby podsumować pierwszy etap sezonu mianowicie non-conference games. 

1. Największe zaskoczenie pierwszej części rozgrywek – drużyna.

Kosi: Początkowo chciałem postawić na obie jeszcze niepokonane ekipy, czyli SMU oraz South Carolina, ale ostatecznie postawię na tych drugich. Głównie ze względu na przemianę jaką dokonali w stosunku do poprzedniego sezonu. Tamte rozgrywki zakończyli bilansem 17-16, zaś teraz mają już na koncie 14 kolejnych zwycięstw. I niespecjalnie obchodzi mnie ich średnio-słaby terminarz (najlepsi pokonani to Memphis i Tulsa), bo ich osiągnięcie należy traktować jako spory wyczyn i ogromne zaskoczenie. Naturalnie wiele w tym zasług trenera Franka Martina, który w swoim czwartym roku pracy w South Carolina zbudował zespół, którego głównymi atutami jest bardzo dobra obrona oraz zbilansowana gra w ataku, gdzie aż pięciu zawodników może pochwalić się średnią powyżej 10 zdobywanych punktów co mecz. Prawdziwą wartość drużyny zweryfikuje jednak rywalizacji w konferencji SEC, gdzie przyjdzie im się zmierzyć z wyraźnie lepszymi zespołami niż do tej pory.

Karol: Xavier Musketeers! Przed sezonem stracili najlepiej punktującego i najlepiej zbierającego w postaci Matta Stainbrooka, a także najlepiej asystującego Dee Davisa, więc raczej nie spodziewałem się fajerwerków. Pomyliłem się bardzo mocno. Podopieczni Chrisa Macka przeszli przez non-conference games jak burza, nie ponosząc ani jednej porażki. A terminarz mieli dość ciężki – ograli w Ann Arbor Michigan, ponadto odnieśli zwycięstwa między innymi z USC, Wake Forest, Dayton czy Cincinnati. Muszkieterzy bazują na kolektywie – aż 5 graczy notuje powyżej 10 punktów. Polegli – i to bardzo mocno – dopiero w pierwszym spotkaniu konferencyjnym z Villanovą, jednak już w następnym spotkaniu przekonująco wygrali z Butler.

Wojtek: Postawię na SMU i South Carolinę. To dwie ekipy ze strony których nie spodziewałem się takich fajerwerków w tym sezonie. O ile po innych niepokonanych lub mających 1 czy 2 porażki drużynach raczej można się było tego spodziewać to te dwie ekipy są absolutnie rewelacyjne do tej pory. O rekordach i postępie Gamecocks pisał Krzysiek więc nie będę się powtarzał. SMU z kolei na stałe wpisali się do grona jednej z najlepszych ekip NCAA. Pomimo problemów przed sezonem nie mają one wpływu na grę Mustangów.

Chciałbym wyróżnić jeszcze takie ekipy jak Saint Mary’s z WCC, którzy są w tym momencie 14-1 i niepokonani wspólnie z Gonzagą w meczach konferencyjnych. Oprócz tego Arkansas Little-Rock, Southern Illinois, Hawaii. Wszystkie notują świetne sezony, mają świetne bilanse. Wiadomo jakość ich drużyn do tej pory była różna jednak nie zmienia to faktu, że jedna czy dwie porażki do tej pory to znakomite osiągnięcia dla tych ekip. Z tych bardziej mainstreamowych wyróżniłbym Providence i Xavier bo nie spodziewałem się, że będą tak wysoko w tym sezonie. Stawiałem ich raczej w roli średniaków.

2. Największe rozczarowanie pierwszej części rozgrywek – drużyna.

Kosi: San Diego State, i to nawet biorąc pod uwagę utratę kilku czołowych graczy z poprzedniego sezonu. Faworyt Mountain West przystępując do rywalizacji wewnątrz konferencji miał bilans 7-6, ulęgając między innymi niezbyt wymagającym ekipom San Diego czy Grand Canyon. I choć w najbliższym czasie rywali będą mieli co najwyżej przeciętnych, to jednak tak słaby początek nie wróży nic dobrego. Zwłaszcza, że nie zawodzi jedynie dwójka freshmanów Jeremy Hemsley oraz Zylan Cheatham, a poniżej oczekiwań spisują się ci bardziej doświadczeni gracze, z liderem Winstonem Shepardem na czele.

Karol: Też miałem pisać o San Diego State, ale Kosi mnie uprzedził. W związku z tym postawię na LSU. Troszkę (może nawet więcej niż troszkę) byli hajpowani przed sezonem, a tymczasem póki co nie jest zbyt przekonująco. Tak, wiem, piszę to dzień po ich wygranej z Kentucky. Cóż, w tym tekście oceniamy non-conference games. Przejdźmy do rzeczy. Przegrali wszystkie spotkania z ekipami z pierwszej setki, a nawet z College of Charleston. Najlepszym zwycięstwem był szalony mecz z North Florida, w którym Simmons rzucił 43 punkty. Terminarz nie należał do zbyt wymagających, bo ich najtrudniejsze mecze to Houston/NC State/Wake Forest, więc mogli się pokusić o przejście gier niekonferencyjnych nawet bez porażki/z jedną przegraną, tymczasem skończyło się na bilansie 7-5, co jednoznacznie należy uznać za rozczarowanie.

Wojtek: Podobnie jak chłopaki postawię na San Diego State. Jednak aby nie było monotematycznie to dodam jeszcze kilka ekip. Więcej, zdecydowanie więcej spodziewałem po takich ekipach jak California, LSU czy Wichita State. Wszystkie z nich mają niemal gwiazdorskie rostery jednak pomimo tego w tym sezonie już kilka razy doznawało porażki. LSU nie gra tak jak wszyscy myśleli pomimo kapitalnych występów Simmonsa, Shockers zanotowali jeden z najgorszych startów w ostatnich latach a California nieco słabiej w PAC-12 niż myślałem. Poniżej oczekiwań jak dla mnie również ekipy Syracuse (po dobrym początku narobili mi apetytu na kontynuację dobrego sezonu), Texas Longhorns oraz BYU, którzy w tym sezonie mogą nie być głównym kontenderem dla Zags w WCC.

3. Najlepszy zawodnik/zawodnicy pierwszej części rozgrywek.

Kosi: W sumie można by tu wymienić wiele nazwisk i na pewno gdzieś tam w głowie przewijają się Ben Simmons czy Kris Dunn, których notowania w drafcie stoją bardzo wysoko, ale jeśli weźmiemy pod uwagę tylko rozgrywki NCAA oraz wyniki drużyny wybierałbym między Denzelem Valentine’m oraz Buddy Hieldem. Pierwszy zanim doznał urazu kręcił niesamowite cyferki na pograniczu triple-double, notując przeciętnie 18,5 pkt, 8,3 zb i 7,1 as. Drugi ze średnią 25,7 punktów na mecz jest trzecim punktującym ligi, a progres jaki poczynił zaskoczył chyba nie jednego eksperta. Moim zdaniem to właśnie pomiędzy nimi rozstrzygnie się, kto zostanie wybrany najlepszym graczem ligi.

Karol: Nie będę odkrywczy i napiszę, że Denzel Valentine i Buddy Hield. Obaj grają świetne sezony. Jeden jest niesamowicie wszechstronny, drugi wciąż trzyma średnią punktową w okolicach 25-26 punktów na mecz i wyprzedza go tylko James Daniel z Howardu, ale hej, Daniel mierzy się z obrońcami znacznie niższego formatu niż Hield.

Wojtek: Do momentu kontuzji Denzel Valentine był najlepszym zawodnikiem ze względu na swoją wszechstronność i wpływ jaki miał na drużynę. Nie gra jednak od ponad 2 tygodni i w tym czasie kilka niesamowitych występów miał lider Oklahomy Buddy Hield. Notować ponad 24 punkty w NCAA to tak jakby rzucać grubo ponad 30 punktów w NBA. To świetny strzelec i pokazuje to w tym sezonie. Na ostatnim stopniu podium miałbym Krisa Dunna, również ze względu na ogromne możliwości i świetny sezon Friars.

4. Najlepsza drużyna non-conference games.

Kosi: Wybrać ten jeden zespół, gdy przód stawki jest tak wyrównany jest naprawdę ciężko, ale ze zdrowym Denzelem Valentinem dla mnie są to Michigan State. W dużej mierze ze względu na sympatie, bo są ekipy lepiej grające w obronie, czy w ataku, jak i posiadające więcej utalentowanych graczy. Fakty są jednak takie, że dopóki Spartans grali w pełnym zestawieniu byli niepokonani, wygrywając między innymi z Kansas, Providence, Louisville czy Florida. To prawda, że Valentine musi czasem robić wszystko dla swojej ekipy, ale z nim w składzie to jedna z trzech, jeśli nie najlepsza drużyna w NCAA.

Karol: Znowu muszę zgodzić się z Kosim. Michigan State gra po prostu świetnie i jestem przekonany, że gdyby nie kontuzja Valentine’a, to obecnie wymienialibyśmy Spartans jako jedną z trzech niepokonanych ekip, tuż obok SMU i South Caroliny. Nie odnosili może wysokich zwycięstw nad najlepszymi, ale liczy się to, że wygrywali wszystko jak leci. Z niecierpliwością czekam na powrót Valentine’a. aby zobaczyć go chociażby w spotkaniach z Purdue i Maryland.

Wojtek: Jeśli mówimy tylko o meczach z drużynami z innej konferencji to moje podium prezentuje się następująco. Najlepszą drużyną będą Michigan State. Drugie miejsce dla Kansas Jayhawks a na trzecim miejscu będą Oklahoma Sooners.

5. Co najbardziej utkwiło ci w pamięci z pierwszych dwóch miesięcy sezonu? 

Kosi: Konferencja Big East wraca do łask. Drużyny Providence, Xavier, Villanova i Butler od jakiegoś czasu przewijają się na różnych miejscach w rankingu AP Top25, a są przecież jeszcze solidne ekipy Seton Hall, Marquette, Georgetown czy Creighton, które wcale nie są na straconej pozycji w walce o udział w turnieju NCAA. Tak naprawdę w tym sezonie tylko dwie ekipy – St. John’s oraz DePaul wyraźnie odstają od reszty stawki, ale śmiało możemy zaryzykować stwierdzeniem, że poziom rywalizacji wrócił do właściwego stanu i po rewolucji oraz ogromnych zmianach w konferencji w 2013 roku praktycznie nie ma już śladu.

Ciężko nie wspomnieć również o żywiołowych i kreatywnych reakcjach dalekich rezerwowych drużyny Monmouth. Zwłaszcza, że filmiki z ich udziałem stały się bardzo popularne w internecie. Ale to nie jedyny atut zespołu Hawks, bo na boisku prezentują się równie zaskakująco, wygrywając już w tych rozgrywkach między innymi z UCLA, Notre Dame, USC czy Georgetown. Jeśli tylko utrzymają formę do końca sezonu, to ponownie zrobi się o nich głośniej podczas turnieju NCAA.

Karol: To chyba nie jest pytanie, w którym powinienem wkleić jakieś fajne vine’y z akcjami, co nie? Żarty na bok. Podoba mi się to, że liga jest bardzo równa i przeeeeeezaskakująca! Bo powiedzcie, proszę, ile dalibyście procent, że 6 stycznia jedynymi niepokonanymi zespołami będą SMU oraz South Carolina? Albo że Kentucky będzie miało już trzy porażki? Nie spodziewałem się też, że Oklahoma będzie aż tak dobra (a raczej, że Hield będzie tak dobry; wybacz Jordanie Woodardzie, wiem, że grasz naprawdę dobry sezon, ale to on tu rządzi). I w sumie mógłbym tak bez końca rzucać tym „nie spodziewałem się”. Za każdym razem, gdy ustalam sobie w głowie pewną hierarchię sił w lidze, przychodzi kolejne zaskoczenie. NCAA zawsze zaskakuje i nigdy się nie znudzi, to pewne jak w banku!

Wojtek: Sporo było takich sytuacji począwszy od świetnych startów w sezon kilku ekip tj. Spartans, Oklahoma, Kansas czy w/w South Carolina, SMU. Podwójne triple double Valentine’a. Niesamowite wejście do ligi jakie miał Ben Simmons i kilka jego wybuchowych występów. Słabsze sezony dominatorów z ostatnich lat czyli Duke i Kentucky. Z rzeczy pozaboiskowych to rezygnacja Bo Ryana ze stanowiska head coacha Wisconsin czy żywiołowe reakcje ławek Monmouth i Hawaii. Sporo tego, sporo zaskoczeń w fazie non-conference. Jednak mecze wewnątrz konferencji już trwają w najlepsze i mamy już kolejne zaskoczenia ale o tym pewnie za jakiś czas.

wojgrudzien
08.01.2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl