Polub nas na facebooku:    
II runda – Louisville vs UC Irvine, Oregon vs Oklahoma St, Dayton vs Providence

Kolejne mecze i kolejne emocje. Wyrównane końcówki stały się niemal normą w tegorocznym turnieju, choć nie zawsze przynoszą niespodziewane rezultaty. Jak było tym razem? Sprawdźcie poniżej.

#4 Louisville – #13 UC Irvine 57:55

Choć Louisville nie ma w gronie faworytów do mistrzostwa, to ten mecz i tak miał być dla nich łatwy i przyjemny. Po swojej stronie mieli wszystkie atuty, zaczynając od graczy obwodowych, a kończąc na podkoszowych. Nawet niewiele zmienia tu fakt, że w składzie UC Irvine znajdował się mierzący niemal 229 cm wzrostu Mamadou Ndiaye. Center Anteaters to wciąż bardzo surowy zawodnik i przed nim jeszcze sporo pracy, ale już teraz całkiem nieźle w ataku korzysta ze swoich niesamowitych warunków, a w obronie sama jego obecność na boisku robi różnicę. Wystarczy napisać, że gdy schodził z boiska w 13. minucie meczu jego zespół prowadził 7 oczkami. W kolejnych 7 gdy przebywał na ławce Cardinals szybko odrobili straty i do przerwy prowadzili 30:28.

W drugiej odsłonie podopieczni Ricka Pitino kontynuowali dobrą grę powiększając nieco przewagę, jednak dzięki skutecznym akcjom Willa Davisa oraz Mamadou Ndiaye rywale wciąż utrzymywali się w grze. Podczas gdy podkoszowi Louisville nie potrafili poradzić sobie z 229-centymetrową ścianą z dobrej strony pokazywali się gracze obwodowi. Zwłaszcza doświadczony Wayne Blackshear w kluczowych momentach nie bał się wziąć ciężaru gry na swoje barki, zdobywając ważne punkty, a dzielnie wspomagał go freshman Quentin Snider, który zdobywając 16 oczek rozegrał najlepszy mecz w karierze (jego średnia w sezonie to 3,6 pkt na mecz).

Po kilku błędach rywali i skutecznym rzucie Luke’a Nelsona na 62 sekundy przed końcem to zespół UC Irvine prowadził 55:53 i było bardzo blisko sensacji. Swoim trafieniem odpowiedział jednak Blackshear, a w kolejnej akcji z linii rzutów wolnych nie pomylił się Snider. Swoją szanse mieli jeszcze gracze Anteaters, ale popełnili fatalną stratę, co pozwoliło Louisville awansować do kolejnej rundy.

Wayne Blackshear na boisku spędził pełne 40 minut notując 19 punktów i 7 zbiórek, a oprócz wspomnianego wcześniej Snidera swoje 12 oczek dorzucił Terry Rozier. Ten mecz potwierdził jednak, że Cardinals będą potrzebowali cudu, by w tych rozgrywkach osiągnąć coś więcej.

Statystyki

Skrót

#8 Oregon – #9 Oklahoma State 79:73

Jedno z najbardziej wyczekiwanych przez mnie spotkań drugiej rundy turnieju, głównie za sprawą dwóch nazwisk. Joseph Young i Le’Bryan Nash to gracze którym z przyjemnością przyglądam się od paru lat i liczyłem, że w tym meczu również nie zawiodą. Tak też się stało, choć z początku spotkania na pierwszym planie byli raczej pozostali zawodnicy z ich zespołów. Po trzeciej celnej trójce Anthony’ego Hickeya Jr. w 15. minucie meczu Cowboys wyszli na 8-punktowe prowadzenie, a Joseph Young wciąż miał na koncie zero punktów. Od tego momentu lider Oregonu wziął się jednak na poważnie do roboty, na zakończenie pierwszej części gry zdobywając kolejne 15 punktów, w pojedynkę wyciągając swój zespół z tarapatów.

W drugiej połowie, mimo że Young kontynuował dobrą grę, wynik wciąż oscylował blisko remisu. Celne rzuty graczy Oklahoma State szybko spotykały się z odpowiedzią rywali, gdzie uaktywnili się również pozostali gracze, a my mogliśmy obserwować przyjemny dla oka ofensywny pojedynek obu ekip. Jeszcze na 4:08 przed końcem Ducks prowadzili tylko 70:69, ale zaraz trójką wynik podwyższył Dillon Brooks, a następnie sprytnym zagraniem zakończonym wsadem zaskoczył Jordan Bell i było już po meczu.

W sumie Joseph Young uzbierał 27 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty prezentując cały wachlarz swoich umiejętności. W Oregon 18 i 17 odpowiednio dorzucili jeszcze Elgin Cook i Dillon Brooks, a w ekipie Cowboys 17 oczek zapisał na swoim koncie Anthony Hickey Jr. Le’Bryan Nash przeplatał lepsze fragmenty z gorszymi zdobywając 18 punktów i 7 zbiórek, ale tracąc również 7 razy piłkę, potwierdzając że w roli lidera sprawdza się raczej średnio.

Statystyki

Skrót

#6 Providence – #11 Dayton 53:66

To nie był najlepszy mecz w wykonaniu zawodników Providence, którzy słabo rozpoczęli spotkanie, a sprawę pogorszyły jeszcze dwa szybkie faule rozgrywającego Krisa Dunna. W rezultacie po 11 minutach gracze Friars mieli na koncie 6 fauli i 8 strat przegrywając 5:12. Dopiero po powrocie na boisku Dunna stopniowo poprawiali swoją grę, ale wciąż nie był to ten zespół Providence, który chcielibyśmy oglądać. Nieprzemyślane rzuty, proste straty i głupie błędy, których nie ustrzegł się również lider Friars dominowały przez większą cześć meczu. W całym spotkaniu aż 7 razy stracił piłkę, trafiając 4 na 13 rzutów, grając zbyt indywidualnie, co czasami kończyło się w taki sposób.

Zespół Dayton – podobnie jak miało to miejsce w rundzie First Four – grał spokojnie swoją koszykówkę dobrze dzieląc się piłką. Skutkowało to często rzutami z czystych pozycji, co świetnie wykorzystali w drugiej połowie trafiając w tej części gry między innymi 6 trójek (w pierwszej tylko 2). Świetne minuty rozgrywał Dyshawn Pierre, który 14 ze swoich 20 punktów rzucił właśnie w ostatnich 20 minutach meczu. W rezultacie przewaga Dayton stopniowo zaczęła rosnąć, by ostatecznie spotkanie zakończyło się ich zwycięstwem 66:53. W międzyczasie za odepchnięcie krzesła podczas przerwy kontrowersyjnym przewinieniem technicznym ukarany został trener Ed Cooley, co kompletnie już wybiło z gry zawodników Providence.

Oprócz Pierre’a dobre zawody rozegrał Jordan Sibert, rzucając 15 oczek, a 11 dodał Scoochie Smith. W szeregach Friars najwięcej punktów uzbierał LaDontae Henton, notując ich 18 i dokładając 11 zbiórek. Podobnie jednak jak w przypadku Dunna zawiodła go skuteczność i trafił tylko 7 na 26 rzutów z gry.

Dayton jako jedyny zespół ma już na koncie dwa zwycięstwa w tym turnieju i w kolejnej rundzie zmierzy się z Oklahomą.

Statystyki

Skrót

Kosi
21.03.2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl