Polub nas na facebooku:    
Sweet 16 – Duke – Utah, Louisville – NC State

Dobre spotkanie, złe spotkanie. Tak, to właśnie mnie wczoraj spotkało. Sweet Sixteen dobiegło końca, więc sprawdźmy co działo się drugiego dnia rozgrywek.
#4 Louisville – #8 North Carolina State 75:65

Pojedynek dwóch ekip z konferencji ACC, która w tym roku błyszczy w NCAA Tournament. W Sweet 16 znalazło się aż pięciu jej przedstawicieli.

Ciężar zdobywania punktów dla Wolfpack wzięli na siebie Trevor Lacey i Ralston Turner. W Cardinals akcenty rozkładały się bardziej równomiernie, ale był wspólny mianownik – pomalowane. Pamiętam, że po kilku minutach gry na ekranie pojawiła się wiele mówiąca statystyka – skuteczność Louisville z pomalowanego 8/9. To plus dobra obrona, zmuszająca graczy Wolfpack do trudnych rzutów, sprawiło że Cardinals po 13 minutach prowadzili 22-17. Podobał mi się szczególnie Montrezl Harrell, który łącznie w tym spotkaniu zaliczył 24 punkty przy 9/12 z gry oraz 7 zbiórek i 4 asysty.

NC State nie zamierzało jednak łatwo się poddać. Pogoni za rywalem przewodził Trevor Lacey, którego trójka sprawiła, że Wolfpack objęli prowadzenie 30-28 na 42 sekundy przed końcem połowy. To jednak nie koniec atrakcji w tej części. Kolejną trójkę trafił Ralston Turner, dla Cardinals trzy oczka dorzucił Terry Rozier, a ja żałowałem, że zabrzmiała syrena kończąca połowę. 33-31 dla NC State.

Drugą połowę od mocnego uderzenia w postaci dwóch trójek zaczął Anthony Barber, który rozegrał bardzo słabą pierwszą część spotkania, nie trafiając żadnego rzutu. Było 39-31, a mina Ricka Pitino mówiła wiele. Obyło się jednak bez czasu, bo mecz przejął doskonały tego dnia Harrell, który przewodził runowi 7-0, zbliżającemu Cardinals na jeden punkt. Chwilę później Louisville zaliczyło kolejny run, tym razem 9-0. NC State jednak potrafiło odpowiedzieć i w ten sposób dojechaliśmy do 10. minuty drugiej połowy, a wynik wciąż oscylował w granicach remisu. Byłem pełen podziwu dla Wolfpack, siedem minut przed końcem po raz kolejny – oczywiście po trójce Laceya – objęli prowadzenie. Jak się okazało ostatnie w tym meczu. Pewnie powiecie, że się powtarzam, ale cóż – Louisville zaliczyło kolejny run i na 1:41 prowadziło 10 punktami. Co prawda padło jeszcze sporo punktów, ale Cardinals utrzymali przewagę.

Wolfpack trafili ledwie 38% rzutów z gry. Ruchliwy Harrell i czyhający na bloki Mangkok Mathang znacznie utrudniali zadanie zarówno podkoszowym NC State, jak i penetrującym obwodowym, dlatego gracze NCS decydowali się na trójki, których rzucili 9 przy 20 próbach. To jednak nie wystarczyło.
Boxscore i highlights
#1 Duke – #5 Utah 63:57

Jeśli chcecie żeby ktoś znienawidził koszykówkę, to puśćcie mu pierwsze 10 minut tego meczu. Jestem mocno przekonany, że poszły grube zakłady na under, bo inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć. Pierwsze punkty z gry jakoś po 4 minutach. Utah rzucające dosłownie obok kosza, pojawiające się na ekranie statystyki typu 1/11 z gry. Dobra, już nie będę się znęcał. Nie było tego, wymazuję z pamięci.

Wracamy, jest 14-10 dla Duke, poziom trochę się podniósł. 8 minut do końca połowy, a w Utah wciąż punktują tylko Poeltl i Bachynski. Troszkę przebudził się Loveridge, zrobiło się 19-17 i… do gry wkroczyli sędziowie. Gwizdnęli kuriozalny, trzeci faul na Delonie Wrighcie. Zobaczcie sami:

Wirght co prawda nie był tego dnia dobrze dysponowany rzutowo (no dobra, nikt nie był), ale przynajmniej w miarę starał się prowadzić grę, jednak musiał zejść z parkietu. Duke szybko zaliczyło run 8-0, głównie dzięki stratom Utes, a ja tylko gdybałem co by było, gdyby jednak Delon został na boisku. Ostatecznie połowa skończyła się 27-22, byłem mocno zły na ten mecz, jednak postanowiłem dać mu szanse po przerwie.

Trener Krystowiak nie miał wiele możliwości manewru, więc Wright grał od początku drugiej połowy, zdobywając dwa punkty już po dziesięciu sekundach. Dobrze dysponowany w barwach Blue Devils był jednak Justise Winslow, który wziął na siebie ciężar zdobywania punktów. Niemal niewidoczny w ataku był Okafor. Winslow jest chyba jedynym aktorem tego „widowiska”, o którym da się powiedzieć coś pozytywnego. 12 minut przed końcem było 41-34 dla Duke i wtedy Utes zaliczyli pięć minut bez punktów, tracąc w tym czasie milion piłek. Nie zgadniecie co było dalej. W ramach rewanżu podobną serię zaliczyło Duke. Tak sobie ten mecz płynął, cztery minuty przed końcem Utah przegrywało ledwie 6 punktami, ale Duke pewnie egzekwowało masę wolnych i ostatecznie to koszykarze tego zespołu „wygrali” to spotkanie. Tak naprawdę tu nie było zwycięzców. Rzućcie jeszcze okiem na ten filmik. Bez komentarza.

NIE OGLĄDAJCIE TEGO MECZU!!! Tragiczne Utah, tragiczne Duke, tragiczni sędziowie. Popisali się nie tylko przy dwóch przytoczonych sytuacjach. Nie chcę wywoływać burzy, ale uważam, że pomogli Duke w zwycięstwie, no ale to gdybania. Prawda jest taka, że jakakolwiek drużyna grająca co najmniej przyzwoicie bez problemu ograłaby Duke tego wieczora, więc pretensje Utes mogą mieć głównie do siebie. A ja po tym spotkaniu myślę sobie, że szanse Gonzagi na awans do Final Four są całkiem spore…
Boxscore i highlights

Lehu
28.03.2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl