Polub nas na facebooku:    
Zapowiedź sezonu 2013/14 – AAC

W wyniku rozłamu konferencji Big East, gdzie tak naprawdę drużyny poszły w trzech kierunkach, powstał nowy twór American Athletic Conference. Oprócz pięciu zespołów z byłej konferencji dołączyły cztery z C-USA i jedna z A-10. W rezultacie powstała całkiem ciekawa mieszanka różnych drużyn, gdzie pierwsze skrzypce będzie grał obrońca tytułu – Louisville, ale już teraz można się dopatrzeć przynajmniej trzech innych uczestników NCAA Tournament. Nie wykluczone jednak, że w najważniejszej rozgrywce zobaczymy nawet 6-7 ekip.

Faworyci:

Louisville – faworyt może być tylko jeden, zwłaszcza że w praktycznie wszystkich przedsezonowych rankingach zespół Cardinals wymienia się w gronie pięciu najlepszych ekip całej NCAA. Wszystko to za sprawą niewielkich strat w stosunku do zeszłorocznego mistrzowskiego składu. I choć doświadczenie Peytona Siva wielokrotnie odgrywało ogromne znaczenie, a zdrowy Gorgui Dieng stanowił o sile defensywy Louisville, to w ich miejsce śmiało łatwo wytypować kolejnych graczy, którzy zastąpią te braki.

Przede wszystkim liderem i niezaprzeczalną gwiazdą będzie Russ Smith. Russdiculous, bo taki przydomek otrzymał na pierwszym roku gry ze względu na swój szalony styl gry, z sezonu na sezon staje się coraz bardziej skuteczny i spokojny. Wciąż w jego postawę wkrada się nutka nieprzewidywalności, ale tym razem w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie przypadkowo w poprzednich rozgrywkach notował przeciętni niecałe 19 punktów na mecz, przy ponad 40% skuteczności i obecnie jest wymieniany w gronie kandydatów do nagrody dla najlepszego gracza sezonu.

Ważne role powinni pełnić także Luke Hancock, Wayne Blackshear oraz powracający do zdrowia Montrezl Harrell i Kevin Ware. Dodatkowo do zespołu dołączył jeden z najlepszych obwodowych w Junior College Chris Jones, a do pełni szczęście brakuje tylko powrotu na drugą cześć sezonu zawieszonego Chane’a Behanana. Już teraz wiemy jednak, że obecność na ławce trenerskiej Ricka Pitino daje gwarancje na kolejny udany sezon, a jak wspomniał sam coach w wywiadzie, po awansie trzeci raz z rzędu do Final Four Louisville będzie można nazwać małą dynastią.

Mogą się liczyć:

Cincinnati – JaQuon Parker i Cashmere Wright pożegnali się ze studiami, ale wciąż w drużynie jest postać numer jeden czyli Sean Kilpatrick. Lider Bearcats daje więc gwarancje na te 20 punktów na mecz, ale zagadką pozostaje, kto go wspomoże w ataku. Podopieczni trenera Micka Cronina od zawsze słynęli z bardzo dobrej obrony i spotkania zakończone wynikami 54:55 czy 55:57 nie były rzadkością. Często nie wystarczało to jednak do zwycięstwa i stąd moje obawy. Czy Jeremiah Davis będzie wstanie zastąpić choć jednego z dwójki Parker, Wright?

Connecticut – po zaskakująco udanym ostatnim sezonie, w którym to tylko kara od NCAA powstrzymała Huskies przed udziałem w Turnieju, oczekiwania fanów wyraźnie wzrosły. Zwłaszcza że cała czwórka najlepszych graczy wróciła na kolejny rok gry. W roli lidera na zmianę powinni wymieniać się Shabazz Napier i Ryan Boatright, a wspomagać ich będą DeAndrew Daniels i Omar Calhoun. Patrząc na podkoszowe zestawienie UConn, to właśnie od postawy i rozwoju tych ostatnich będzie zależało najwięcej. Trener Kevin Ollie debiut miał obiecujący, co zaowocowało 5-letnim kontraktem. Pytanie czy władze uczelni nie pospieszy się z tą decyzją?

Memphis – od momentu gdy stanowisko pierwszego trenera przejął Josh Pastner w drużynie nigdy nie brakowało talentu. Nie inaczej będzie tym razem, gdzie do doświadczonych Joe Jacksona, Chrisa Crawforda, Gerona Johnsona oraz ciągle się uczącego Shaqa Goodwina dołączą między innymi freshmani Nick King, Austin Nichols i Kuran Iverson (kuzyn Allena Iversona) oraz przechodzący z Missouri utalentowany Michael Dixon Jr. Problemem zazwyczaj jednak było przełożenie talentu na wyniki, co ostatecznie udało się przełamać w poprzednich rozgrywkach. Czy i tym razem będzie podobnie? O ile na obwodzie Tigers prezentują się świetnie, to pod koszem mają głównie niedoświadczonych zawodników. Prawdopodobnie więc trener Pastner będzie zmuszony grać czwórką niskich graczy z Goodwinem pod koszem, co nie zawsze może przynosić oczekiwane rezultaty.

Najlepsi zawodnicy:

Isaiah Sykes (UCF) – z roku na rok czynił kolejne postępy, by stać się centralną postacią swojej ekipy. W ostatnich rozgrywkach notował średnio 16 punktów, 7,5 zbiórek, 4,5 asyst oraz 2,3 przechwytów, co tylko potwierdza jak wszechstronnym jest graczem. Warto poważniej zainteresować się tym nazwiskiem.

Joe Jackson (Memphis) – podstawowy rozgrywający Memphis i prawdopodobnie najważniejszy gracz w rotacji. Gdy on gra dobrze to i cała drużyna prezentuje się zupełnie inaczej. Do pełni szczęścia brakuje tylko ograniczenia liczby strat, zwłaszcza teraz, gdy będzie komu dogrywać piłki.

Michael Dixon Jr. (Memphis) – wspólnie z Jacksonem stworzą zabójczy duet obwodowy. Obaj lubią grać z piłką, ale także potrafią zdobywać punkty. Po przejściu do Memphis Dixon znacznie częściej powinien występować w roli rzucającego i tu niezbędna będzie poprawa skuteczności rzutów trzypunktowych.

Russ Smith (Louisville) – prawdopodobnie najlepszy gracz w konferencji i jeden z czołowych w całej NCAA. U boku Peytona Siva świetnie sprawdzał się w roli punktującego, ale teraz dodatkowo będzie musiał prowadzić grę swojej drużyny. Jeśli się sprawdzi miejsce w pierwszej rundzie draftu będzie miał pewne.

Ryan Boatright (UConn) – lubiący grać szybką koszykówkę obrońca świetnie uzupełniał Shabazza Napiera, którego często wspomagał na rozegraniu. Obaj bardzo podobni choć Ryanowi wciąż brakuje pewnego rzutu z dalszej odległości. Dodanie tego elementu znacznie ułatwi mu grę.

Sean Kilpatrick (Cincinnati) – jeden z najbardziej utalentowanych ofensywnie graczy w AAC. Problemem jest jednak skuteczność, która zamiast stopniowo wzrastać z sezonu na sezon maleje. Wszystko to za sprawą zwiększonej roli w zespole, która mniejsza już na pewno nie będzie. Znalezienie złotego środka może być kluczem do sukcesów Bearcats.

Shabazz Napier (UConn) – wciąż bardzo niedoceniany, mimo że na boisku udowadniać nic już nie musi. Sprawdza się w roli kreatora, radzi sobie jako strzelec, potrafi zdobywać punkty po wjazdach. Odpowiednio zmotywowany świetnie broni na piłce. Jeszcze wiele razy o nim usłyszymy w najbliższych miesiącach.

TaShawn Thomas (Houston) – maszynka do double-double, a przy tym całkiem dobry obrońca. W wolnej chwili polecam obejrzeć mecz z jego udziałem.

Warte uwagi:

Jak wypadnie nowa konferencja?

To może być pierwszy, ale też prawdopodobnie najlepszy sezon w wykonaniu konferencji AAC. W końcu za rok nie będzie już Lousville, a więc ważne by już teraz dać o sobie znać i pokazać jak z najlepszej strony. Przy sprzyjających okolicznościach oprócz obrońców tytułu, Memphis, UConn i Cincinnati w NCAA Tournament zobaczyć możemy Temple i South Florida. W ostatnich latach tylko Big East, Big 12, Big Ten i ACC udało się wysłać do turnieju minimum 6 ekip.

Kosi
06.11.2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
CollegeHoops.pl © 2018
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl