Polub nas na facebooku:    
Zapowiedź Sweet Sixteen

Pozostało 16 ekip w walce o mistrzostwo, a przed nami kolejny nieco wydłużony weekend z koszykówką uniwersytecką. Do tej pory standardowo nie brakowało wielu niespodzianek, sensacji, czy szalonych końcówek, a więc każdy z widzów powinien znaleźć coś dla siebie. Nie inaczej powinno być w najbliższych kilku dniach, zważywszy że powoli (bardzo powoli) wkraczamy w najważniejszą część turnieju. Pora więc na krótką zapowiedź ośmiu nadchodzących spotkań.

Czwartek 27.03.2014

0:15 – Dayton vs. Stanford

Jak było: Zespół Dayton na swojej drodze nie miał łatwych rywali, ale trafił na tych nierównych i świetnie to wykorzystał. Wprawdzie oba mecze rozstrzygnęły się po szalonych końcówkach i to w dość w szczęśliwych okolicznościach, bo zarówno Craft, jak i Ennis spudłowali potencjalne rzuty na zwycięstwo, ale nie można umniejszać sukcesu Dayton. Po niemal 30 letnie przerwie ponownie zagrają w Sweet 16 i tylko to się liczy. Podobnie wymagającą przeprawę miała ekipa Stanford, która jednak swoje mecze wygrywała nieco pewniej. Wprawdzie zarówno w pojedynku z New Mexico, jak i z Kansas przez większą część spotkania wynik oscylował blisko remisu, to minimalna przewaga Cardinal w końcówce była zauważalna. W rezultacie ich rywali musieli gonić, co na szczęście im się nie udało, choć fatalne błędy w końcówce mogły ich drogo kosztować.

Ogólny zarys: Jeśli ktoś traktuje to spotkanie jako gorsze, tylko dlatego że uczestniczą w nim niżej notowane drużyny, to nie wie na czym polega piękno turnieju NCAA. Mnie każdy taki mecz na tym etapie rozgrywek tylko cieszy i myślę, że podobne odczucia mają wszyscy fani koszykówki w wydaniu akademickim. Najpiękniejszy w tym wszystkim jest jednak fakt, że w finałowej ósemce po raz kolejny zagra zespół rozstawiony z #10 lub #11 numerem.

Dlaczego wygra Dayton: Bo nie mają nic do stracenia, a na przeciw siebie będą mieli zespół o zbliżonym potencjale. Skoro poradzili sobie we wcześniejszych pojedynkach, to tym bardziej powinni teraz.

Dlaczego wygra Stanford: Bo są lepsi po obu stronach boiska (minimalnie ale jednak) i mają wyraźną przewagę pod bronioną tablicą.

Kogo warto obserwować: W zespole Dayton ciężko wymienić jednego zawodnika, która wyróżniałby się w całym turnieju, ale jeśli mamy już postawić na kogoś, to najrówniej prezentuje się Dyshawn Pierre. Skrzydłowy Flyers mimo bardzo dobrej 40% skuteczności z dystansu preferuje grę bliżej kosza, gdzie aktywnie walczy też na tablicach. W Stanford niekwestionowanym liderem jest Chasson Randle, który przy okazji jest też jednym z najlepszych graczy konferencji Pac-12. Rozgrywający Cardinal może nie notuje sporo asyst, ale umiejętności ofensywnych odmówić mu nie można, a punkty zdobywać potrafi na wszystkie sposoby.

0:47 – Baylor vs. Wisconsin

Jak było: Spacerek z American, których zatrzymali na 35 punktach i wielki powrót w drugiej połowie meczu z Oregon, którą rozpoczynali przegrywając 12 punktami, to krótkie podsumowanie dotychczasowego turnieju w wykonaniu Wisconsin. Trudny sprawdzian z Ducks został zaliczony, gdzie w kluczowych momentach nie zawiedli liderzy, mimo że po przeciwnej stronie Joseph Young wyczyniał cuda. Dużo łatwiej mieli ich rywale Baylor, którzy w swoich spotkaniach zdominowali atletycznie Nebraskę i Creighton wygrywając różnicą odpowiednio 14 i 30 punktów. Gracze Bears w obu pojedynkach szybko wypracowali sobie przewagę, którą kontrolowali przez resztę spotkania, a zwłaszcza ten drugi mecz w ich wykonaniu wyglądał imponująco.

Ogólny zarys: Rywalizacji dwóch bardzo dobrych ofensyw funkcjonujących zupełnie inaczej. Z jednej strony mamy atletyczny zespół Baylor, gdzie o sile drużyny stanowią podkoszowi. Z drugiej lepszą techniczne ekipę Wisconsin straszącą głównie z obwodu. Co ciekawe oba zespoły pod koniec stycznia zaliczyły spadek formy, by później mocno zakończyć sezon (Bears 10-2, Badgers 9-2). Podopieczny Bo Ryana i Scott Drew różni tak wiele, że ich rywalizacja zapowiada się nad wyraz ciekawie. Czy wygra improwizujący atak Baylor, czy trzymająca się sztywno schematów ofensywa Wisconsin?

Dlaczego wygra Baylor: Bo Badgers nie mają jak powstrzymać Cory’ego Jeffersona oraz Isaiaha Austina i w rezultacie Frank Kaminsky szybko może wpaść w problemy z przewinieniami. Bo niewielu jest zawodników w NCAA potrafiących seryjnie i tak skutecznie trafiać z dystansu jak Brady Heslip.

Dlaczego wygra Wisconsin: Bo ich agresywna defensywa nastawiona na rozgrywających rywali może spowolnić i wyraźnie ograniczyć ofensywę Bears. Bo wszyscy zawodnicy z pierwszej piątki stanowią zagrożenie z dystansu, a uciekający na obwód Frank Kaminsky zrobi miejsce pod koszem dla penetracji swoich kolegów.

Kogo warto obserwować: W Baylor wymienieni już wcześniej Cory Jefferson i Isaiah Austin, to bardzo ciekawi wysocy, którzy wzajemnie się uzupełniają. Pierwszy preferuje grę bliżej kosza, dzięki czemu notuje sporo zbiórek, drugi w ataku lubi grać na półdystansie, ale przy okazji jest znacznie lepszym blokującym od swojego kolegi. W Wisconsin liderem jest Sam Dekker, który w strzelca z dystansu przeistoczył się w wszechstronnego gracza ofensywnego, ale ważne role mają też obwodowy Ben Brust oraz center Frank Kaminsky z bardzo dobrze ułożonym rzutem.

2:45 – UCLA vs. Florida

Jak było: Praktycznie bez najmniejszych przeszkód oba zespoły zakwalifikowały się do czołowej 16. Bruins pokonali Tulsa 76:59 i Stephen F. Austin 77:60, Gators ograli Albany 67:55 i Pittsburgh 61:45. Tutaj nie ma o czym więcej pisać.

Ogólny zarys: Patrząc na czysto indywidualne umiejętności przewagę ma ekip UCLA, ale jak wiadomo w koszykówce liczy się zespół i tu znacznie lepiej wypada Florida. Doświadczeni gracze Gators bardzo dobrze zdają sobie sprawę ze swoich ról na boisku, jednocześnie świetnie się uzupełniając po obu stronach parkietu. W Bruins bardzo dużo zależy od skrzydłowego Kyle Andersona, który jest odpowiedzialny za prowadzenie gry swojej drużyny oraz strzelca Jordana Adamsa. Zatrzymanie jednego strasznie osłabia UCLA, zatrzymanie obu daje niemal gwarancje zwycięstwa.

Dlaczego wygra UCLA: Nie widzę większych szans na zwycięstwo Bruins. Tylko świetne występy dwóch liderów mogą tutaj coś zmienić.

Dlaczego wygra Florida: Bo ich obrona wygląda imponująco i są świetnie zorganizowani. Mają bardzo dobrych obrońców na każdej pozycji, więc zatrzymanie czołowych graczy rywali nie powinno stanowić problemu.

Kogo warto obserwować: Naturalnie w UCLA warto obserwować Kyle’a Andersona, który w ciele skrzydłowego pełni role rozgrywającego, jest bardzo wszechstronny, a przy tym poprawił swój rzut. Dodatkowo ważną role pełni Jordan Adams, który oprócz sporych umiejętności ofensywnych jest całkiem niezłym obrońcą. W Gators przełomowy sezon notuje skrzydłowy Casey Prather, który wspomaga pod koszem Patrica Younga, zaś z dystansu straszy Michael Frazier II, a nad wszystkim panuje rozgrywający Scottie Wilbekin.

3:17 – San Diego State vs. Arizona

Jak było: Xavier Thames wrócił do świetnej formy i poprowadził San Diego State do dwóch zwycięstw nad New Mexico State i North Dakota State. I o ile drugi mecz Aztecs wygrali wysoko, to pierwszy pojedynek zakończył się dopiero po dogrywce. Podopieczni Steve Fisher praktycznie przez cały mecz prowadzili dość pewnie, by dać się dogonić tuż przed końcem regulaminowego czasu gry i choć kilka błędów w dogrywce mogło ich drogo kosztować to ostatecznie skoczyło się tylko na strachu. Bez większych emocji zakończyły się dwa spotkania z udziałem Arizony, która pokonała Weber State i Gonzagę.

Ogólny zarys: Pierwszy zespół pod względem efektywności defensywnej w lidze kontra siódma ekipa według tego wskaźnika. Niech Was to jednak nie zmyli, bo obie ekipy nieźle radzą sobie także w ataku, gdzie na pierwszym planie będzie pojedynek dwóch liderów – Nicka Johnsona z Xavierem Thamesem. W obronie raczej kryć się nie będą (choć na pewno dodałoby to rywalizacji więcej smaczku), ale na pewno ich popisy ofensywne będą przykuwały oczy.

Dlaczego wygra San Diego State: Bo Xavier Thames jest liderem dużego kalibru, a turniej to czas właśnie takich zawodników.

Dlaczego wygra Arizona: Bo w Aztecs brakuje typowych podkoszowych graczy mogących zatrzymać Aarona Gordona i Kaleba Tarczewskiego. Bo Arizona jako zespół funkcjonuje zbyt dobrze, by odpaść na tym etapie.

Kogo warto obserwować: Nick Johnson gdyby nie wzrost śmiało mógłby liczyć na wybór w pierwszej rundzie draftu. W tej chwili jednak gra w NCAA, a tu cechują go ogromne umiejętności po obu stronach parkietu. Jest atletyczny, potrafi minąć, ma niezły rzut, dobrze broni i jest inteligentny. Jeden z moich ulubionych graczy w tym sezonie. Oprócz niego w Wildcats wyróżnia się jeszcze bardziej atletyczny skrzydłowy Aaron Gordon, który wciąż sporo musi się nauczyć. W San Diego State oprócz wspomnianego Xavier Thames ciekawym graczem jest Josh Davis, który łudząco przypomina Kawhiego Leonarda i to pod każdym względem. Również z wyglądu.

Piątek 28.03.2014

0:15 – Tennessee vs. Michigan

Jak było: Swoją przygodę z turniejem ekipa Tennessee rozpoczynała od First Four, co nie przeszkodziło im załapać się do czołowej 16. Tak naprawdę najtrudniejszą przeprawę mieli właśnie w First Four, gdzie dopiero po doliczonym czasie gry pokonali zespół Iowa. Przez cały mecz wynik oscylował w granicach remisu, a zwycięstwo wywalczyli po świetnej dogrywce wygranej 14:1. W kolejnych rundach przewagę wypracowywali już w pierwszej połowie spokojnie dowożąc zwycięstwo do końca z Massachusetts i Mercer. Bez większych przeszkód do Sweet 16 awansowała ekipa Michigan, która pewnie pokonała Wofford 57:40, a później Texas 79:65.

Ogólny zarys: Faworytem jest oczywiście drużyna Wolverines, ale Tennessee wcale nie jest na straconej pozycji, bo talentu na pewno odmówić im nie można. I choć problemem jest u nich nierówna gra w ataku, to swoje braku starają się nadrabiać w obronie, która zwłaszcza w turnieju funkcjonuje bardzo dobrze. Z drugiej strony w Michigan świetnie funkcjonuje atak, gdzie nie brakuje strzelców i graczy potrafiących minąć, ale często zupełnie nie radzą sobie w defensywie.

Dlaczego wygra Tennessee: Bo mają przewagę pod koszem, gdzie Jeronne Maymon, a zwłaszcza Jarnell Stokes stwarzają poważna zagrożenie. Bo na obwodzie mają defensorów potrafiących ograniczyć poczynania głównych punktujących Michigan.

Dlaczego wygra Michigan: Bo Nik Stauskas jest w bardzo dobrej formie i w końcu otrzymuje solidne wsparcie od swoich kolegów. Bo gdy złapią swój rytm w ataku, to ciężko ich zatrzymać.

Kogo warto obserwować: W Tennessee oczywiście jest Jarnell Stokes, który powinien być lepiej kojarzony z młodzieżowych reprezentacji USA. Na boisku zaś wyróżnia się w defensywie i walce na tablicach, ale coraz lepiej radzi sobie również w ataku. Liderem drużyny jest jednak atletyczny strzelec Jordan McRae ze sporymi umiejętnościami ofensywnymi. W Wolverines oczywiście bezapelacyjnym liderem jest Nik Stauskas, który z typowego strzelca przerodził się w wszechstronnego gracza ataku. Wspomagają go zaś atletyczy i z niezłym rzutem Caris LeVert oraz skrzydłowy Glenn Robinson III.

0:27 – Connecticut vs. Iowa State

Jak było: Trudną przeprawę mieli gracze UConn w swoim pierwszym pojedynku z Saint Joseph`s. Po słabszym początku dopiero w drugiej połowie wrócili do swojego rytmu, gdzie po szalonej końcówce i przekonywującej dogrywce przechylili szale zwycięstwa na swoja korzyść. Nieco łatwiej mieli w drugim spotkaniu z Villanova, choć rywal wydawał się znacznie trudniejszy, wygrywając różnicą 12 oczek. odwrotnie sytuacja wyglądała z Iowa State, którzy łatwo poradzili sobie w pierwszym spotkaniu z North Carolina Central wygrywając 93:75, a trudności napotkali w pojedynku z North Carolina. Po widowiskowych i wyrównanych 40 minutach zakończonych emocjonującą końcówką zwycięsko z boiska schodzili Cyclones, gdzie świetnie wypadł DeAndre Kane trafiając między innymi decydujący rzut na 1,6 sekundy przed końcem.

Ogólny zarys: Na przeciw siebie staną dwie drużyny o bardzo zbliżonym potencjale preferujące grę w ataku. Huskies nie mają jednak tylu atutów w ofensywie, więc też nieco z przymusu większy nacisk kładą na obronę i tu muszą szukać swojej szansy. Zwłaszcza że Cyclones muszą radzić sobie bez jednego z trzech najważniejszych swoich graczy Georgesa Nianga, który doznał kontuzji w pierwszym meczu turnieju. Obie ekipy w ostatnich meczach bardzo dobrze trafiają z dystansu i słabsza dyspozycja pod tym względem może odegrać kluczowe znaczenie.

Dlaczego wygra Connecticut: Bo Shabazz Napier włączył tryb Kemba Walkera z 2011 roku i gra jakby nikt nie był w stanie go zatrzymać.

Dlaczego wygra Iowa State: Bo mają więcej atutów w ofensywie i to nawet pomimo kontuzji Nianga.

Kogo warto obserwować: W UConn oczywiście jest Shabazz Napier, który wrócił do świetnej formy z początku rozgrywek. Lider Huskies nie tylko bardzo dobrze prowadzi grę swojej ekipy, ale także mimo nie najlepszych warunków potrafi seryjnie zdobywać punkty. Ciekawym graczem w drużynie Kevina Ollie jest też Amida Brimah, choć w tej chwili nie jest nawet trzecim najlepszym zawodnikiem w składzie. Pochodzący z Ghany center jeśli dalej będzie robił takie postępy za 2-3 lata będzie jednym z czołowych wysokich w konferencji. O sile Iowa State stanowiła trójka DeAndre Kane, Melvin Ejim i Georges Niang, ale ten ostatni wypadł przez kontuzje. Na szczęście dwójka pozostałych liderów stanęła na wysokości zadania i zwłaszcza wszechstronny rozgrywający Kane w drugim spotkania zagrał wielkie zawody. Na swoim poziomie wypadł Ejim, który oprócz dobrej gry bliżej kosza całkiem nieźle rzuca z dalszej odległości.

2:45 – Kentucky vs. Louisville

Jak było: Dwa trudne mecze rozegrali gracze Kentucky i o ile w spotkaniu z Kansas State przewaga Wildcats była widoczna przez większą część meczu, to w pojedynku z Wichita State wynik rozstrzygnął się dopiero w samej końcówce. Moim zdaniem był to jak na razie najlepszy mecz turnieju, gdzie przez pełne 40 minut biliśmy świadkami emocjonującego i wyrównanego widowiska zakończonego szaloną końcówką, gdzie uaktywnił się James Young. Znacznie pewniej wypadli gracze Louisville, choć rozmiar ich wygranych może budzić pewien niepokój. Zwłaszcza w pierwszym pojedynku z Manhattan szale zwycięstwa przechylili na swoją korzyść dopiero w samej końcówce. Z Saint Louis już od 30 minuty stopniowo budowali swoją przewagę.

Ogólny zarys: Rywalizacja, którą nie trzeba specjalnie reklamować. Ich spotkania w sezonie zasadniczym zawsze przyciągają tłumy fanów, a w turnieju powinno być jeszcze goręcej. Z jednej strony mamy młody zespół Kentucky zbudowany na utalentowanych freshmanach, z drugiej bardziej doświadczony skład Louisville gdzie kluczowe role pełnią seniorzy i juniorzy. Faworytem są oczywiście Cardinals, ale z takim składem Wildcats są w stanie pokonać każdego, pod warunkiem że zafunkcjonują jako zespół.

Dlaczego wygra Kentucky: Bo w żadnym innym zespole nie ma takiego nagromadzenia talentu, co w Wildcats.

Dlaczego wygra Louisville: Bo wielokrotnie przekonaliśmy się, że w NCAA liczy się doświadczenie, a wszyscy kluczowi gracze Louisville rok temu zdobyli mistrzostwo.

Kogo warto obserwować: Julius Randle, James Young, Aaron Harrison, Andrew Harrison, Alex Poythress, Willie Cauley-Stein. Lista ciekawych graczy Kentucky jest długa, ale najwięcej uwagi przyciąga ten pierwszy. Utalentowany podkoszowy świetnie czuje się w pomalowanym, gdzie głównie wykorzystuje swoją siłę. W Louisville niekwestionowanym liderem jest Russ Smith, który notuje jeszcze lepszy sezon niż rok temu, a praktycznie nic się o nim nie mówi. Rozgrywającemu Cardinals nigdy nie brakowało umiejętności, ale teraz ograniczył liczbę błędów, co wyraźnie poprawiło jego efektywność. Dodatkowo wraz z nadejściem najważniejszej fazy sezonu znaczną zwyżkę formy zaliczył podkoszowy Montrezl Harrell, który bardzo wiele wnosi po obu stronach parkietu.

2:57 – Michigan State vs. Virginia

Jak było: Raczej bez większych przeszkód swoje spotkania wygrała ekipa Michigan State, choć w trzeciej rundzie dzielnie stawiał im opór zespół Harvard. Wcześniej pokonali Delawar prowadząc niemal od pierwszej do ostatniej minuty i jedynie nie duży rozmiar zwycięstw jest pewnym zaskoczeniem. Podobnie dość pewnie swoje pojedynki wygrała drużyna Virginia, choć w pierwszym z nich przeciwko Coastal Carolina przez pierwsze 30 minuty było dość nerwowo. Z Memphis takich problemów już nie było i po wyrównanym początku Cavaliers stopniowo budowali swoją przewagę.

Ogólny zarys: Niech Was nie zmyli rozstawienie obu ekip, bo dla mnie Spartans to główny faworyt do mistrzostwa. W sezonie zasadniczym zmagali się jednak z wieloma urazami stąd nadmiarowe porażki i niższy seed. Teraz są niemal w pełni sił, a zatrzymać jest ich bardzo ciężko. Wprawdzie obrona może nie funkcjonuje nadzwyczaj dobrze, ale są doświadczeni, a każdy z zawodników bardzo dobrze zna swoją role. Podobnie dobrze zorganizowani są gracze Cavaliers, choć w ich przypadku głównie w defensywie. W ataku brakuje talentu i przy słabszej dyspozycji jednego z dwóch liderów tworzą się problemy.

Dlaczego wygra Michigan State: Bo zdrowi nie mają słabych stron i jak wszystkie zespoły prowadzone przez Toma Izzo najlepiej spisują się właśnie w marcu.

Dlaczego wygra Virginia: Bo ich obrona napsuła już krwi niejednej drużynie, co potwierdza wygrana sezonu zasadniczego, jak i turnieju w konferencji ACC.

Kogo warto obserwować: Choć w Spartans największe szanse na angaż w NBA ma rzucający obrońca Gary Harris, to mi osobiście najbardziej imponuje center Adreian Payne. Zaczynając swoją przygodę w NCAA był przydatny praktycznie tylko w obronie, w tej chwili jest jedną z głównych opcji w ataku w drużynie (41 punktów z Delaware) stwarzając zagrożenie nawet zza linni 6,32. W Cavaliers główne role pełni dwójka obwodowych Malcolm Brogdon preferujący grę bliżej kosza, oraz strzelec Joe Harris.

Kosi
27.03.2014
Komentarze

Fajna zapowiedź. Ogólnie mecze piątkowe wydają się atrakcyjniejsze. Dayton idzie ostro. Czy oni kiedykolwiek grali w elite 8? Florida dla mnie nadal faworytem widziałem jak z Pittsburgiem włączyli w pewnym momencie 3-ci bieg i było pozamiatane

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, iż administratorem Twoich danych osobowych jest Krzysztof Kosidowski. Kontakt z administratorem: e-mail: kosi@collegehoops.pl
Podanie danych osobowych zawartych w formularzu jest dobrowolne. Jednocześnie przysługują Ci prawa dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania (aktualizacji) lub usunięcia, ograniczenia ich przetwarzania, przenoszenia, a także sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych oraz niepodlegania zautomatyzowanemu podejmowaniu decyzji (profilowaniu). Masz także prawo wnieść skargę w związku z przetwarzaniem przez nas Twoich danych osobowych do organu nadzorczego. Twoje dane osobowe będą przetwarzane na podstawie art. 6 ust. 1 lit. B ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27.04.2016 w celu obsługi i realizacji usługi.
strony internetowe Wałbrzych HM sp. z o.o.
www.hm.pl | hosting www.hostedby.pl